Arthur spojrzał na matkę i syna, których oczy były pełne łez, i wiedział, że nie ma innego wyjścia, jak tylko poddać się sytuacji.
– Zadzwonię – powiedział. Odwrócił się, podszedł do cichego kąta i wybrał numer Charlesa.
Telefon zadzwonił kilka razy, zanim został odebrany. Gdy tylko połączenie zostało nawiązane, rozległ się głos Charlesa.
– O co chodzi?
– Dziadku, jest coś, o czym muszę ci powiedz






