Madilyn milczała, nie wykonując żadnego ruchu, by zauważyć obecność Arthura. Nie nalegał – wiedział, że jego ostatnie czyny wielokrotnie rozgniewały matkę. Bez słowa odwrócił się, by odejść.
– Nie spiesz się tak.
W holu rozległ się władczy głos, gdy do środka wszedł Charles, opierając się na eleganckiej lasce. Tuż za nim szli dwaj mężczyźni, wyglądający na osobistych asystentów. Gdy tylko Arthur u






