Chloe zawsze miała szczęście. Jakby Bóg nad nią czuwał — zawsze dostawała wszystko, co najlepsze. A z taką twarzą, do cholery, doskonale wiedziała, jak to wykorzystać.
Vincent pragnął Chloe. Skoro nie mógł jej mieć, kolejnym najlepszym wyjściem było zadowolenie się Jennifer. Mieć ją było prawie jak mieć Chloe, prawda?
Miała twarz Chloe, potrafiła naśladować jej głos. Jeśli to uszczęśliwi Vincenta,






