– Może mnie pan pytać sto razy, tysiąc razy — moja odpowiedź będzie wciąż taka sama. Biorąc pod uwagę, jaki on jest delikatny, gdybym naprawdę się na niego rzucił, nie stałby tutaj, udając ofiarę — leżałby nieprzytomny na chodniku.
– Robert! – Ryk Arthura rozniósł się głośnym echem po okolicy.
Słysząc tak buntownicze słowa z ust swojego syna, krew w żyłach Arthura się zagotowała. Jak to się stało,






