– Obraz – powiedziała Ruby bardziej do siebie niż do mnie, zamyślona. – Obraz przedstawiający ciebie, taką posępną i osamotnioną, w za dużych ubraniach, siedzącą na schodach ganku domu watahy. To znaczy, zawsze byłaś ładną dziewczyną – przyznała od niechcenia, co sprawiło, że się zarumieniłam. – Ale byłaś taka skwaszona! – wykrzyknęła. – Teraz jednak rozumiem. Kto mógłby cię winić? Po tym wszystki






