Kellan
Miałem nadzieję, że mogę zaufać mamie. Przygotowała wspaniałe przyjęcie powitalne, ale… to była mama. Była Luną. Miała silną osobowość i dziwną niechęć do Amity. Przez lata spychałem to na dalszy plan, udając, że to Amity jest uciążliwa, a nie że mama zachowuje się niewłaściwie i nieuprzejmie. Są jednak rzeczy, których nie można już dłużej ignorować.
Amity wpadła prosto na mnie, uciekając z






