Rozdział 51: Nie gniewam się na ciebie, skarbie
Lucious
– Panie Lucious, Panie Gideon, Callan potrzebuje waszej pomocy przy barze! – powiedział zadyszany mały uległy.
Wstałem i pobiegłem tam tak szybko, jak tylko mogłem, nie zawracając sobie głowy sprawdzaniem, czy Gideon biegnie za mną. Mój chłopiec leżał na podłodze, trzęsąc się, jakby miał atak padaczki, a jego oczy były pełne łez, podczas gdy






