Chapter 76: Kocham Cię
Nelson
– Nareszcie tylko my dwoje, skarbie – mruknął.
– Proszę, Mistrzu, mocniej.
Nie musiałem go prosić dwa razy; użył dłoni, w której trzymał telefon, by docisnąć moją głowę do biurka, i zaczął niezwykle mocno wpychać się we mnie jak tłok.
– Spróbuj leżeć nieruchomo, pokój nie jest wygłuszony – powiedział cicho.
Łatwiej to powiedzieć, niż zrobić; nie potrafiłem powstrzyma






