languageJęzyk

Rozdział 1

Autor: Jodi4 kwi 2026

  Bonnie

  „Jeśli w tej cholernej chwili nie ruszysz tu swojego tyłka, przysięgam na samą Boginię Księżyca, że wyciągnę ten pieprzony pas i popamiętasz to!” Głos mojego ojca wywołuje dreszcze na moich plecach i sprawia, że całe moje ciało drży na myśl o bólu, który wkrótce będzie musiało znieść. Mój ojciec nie rzuca słów na wiatr, a dzięki mojemu dupkowatemu bratu kara będzie jeszcze boleśniejsza niż zwykle.

  „Jeśli będę musiał po ciebie przyjść, wiesz, co się stanie, kundlu!” Wciąż wrzeszczy, podczas gdy ja cofam się głębiej w szafie, modląc się o cud albo przynajmniej o to, by w tych starych deskach podłogi pojawiła się gigantyczna dziura i pochłonęła mnie w całości. Oczywiście rzeczywistość nie byłaby na tyle łaskawa, by stworzyć dla mnie dziurę. Nie, moja rzeczywistość przyniesie ból, i to mnóstwo bólu.

  „Gdzie ty kurwa jesteś!” Jego głos nagle wydaje się tak bliski, a warkot, który może należeć tylko do Bety, nagle wprawia w drżenie ściany wokół mnie. Szlag, jest tu! „To twoja ostatnia szansa, żeby wyjść, kundlu. Jeśli tego nie zrobisz, wiesz, co się stanie!”

  Wie, że tu jestem, ale nie byłby moim ojcem, gdyby nie poświęcił chwili, by pognębić mnie jeszcze trochę. Nie ma znaczenia, czy wyjdę teraz, czy pozwolę mu się znaleźć; tak czy inaczej, przez moją karę będę zwijać się z bólu przez więcej niż kilka dni.

  „Twój tyłek powinien być na dole ponad pół godziny temu, a teraz za to zapłaci. Nie mam pojęcia, dlaczego za każdym cholernym razem robisz to sobie!” Czasami naprawdę zastanawiam się, jak mój ojciec może pomagać w prowadzeniu tej watahy jako Beta, biorąc pod uwagę to, jak potrafi być głupi.

  Czy on poważnie myśli, że z własnej woli schowałam się w szafie i postanowiłam nie schodzić na dół, żeby zrobić śniadanie, wiedząc, że po mnie przyjdzie i każe mi za to zapłacić? Nie, wcale tak nie było, ale nieważne, z jakiego powodu tu jestem, on mi nie uwierzy, nie będzie go to obchodzić.

  „No proszę, witaj, mały kundlu.” Czuję, jak powietrze uchodzi z moich płuc, gdy zrywa drzwi i rzuca się na mnie, chwytając moją koszulkę i ciskając mną przez cały pokój. Z moich ust wyrywa się stęknięcie, gdy oślepiający ból przeszywa mój kręgosłup od uderzenia w ścianę, a w połączeniu z utratą tchu po zderzeniu, ten dzień zaczyna się po prostu rewelacyjnie.

  I tak, wiem, co sobie myślicie. Wilkołaki mają niesamowicie szybkie zdolności leczenia, i choć to może być prawda, niestety nie zawsze tak jest, i oczywiście, jak ze wszystkim innym w moim życiu, co układa się źle, tak samo jest z posiadaniem tej zdolności. Zdrowy wilk potrafi leczyć się szybko, ale nie ten schorowany, a ja jestem wręcz definicją schorowanego wilka.

  Kaszlę, próbując złapać oddech, ale zanim zdążę wziąć pierwszy pełny wdech, mój ojciec znów jest nade mną i podnosi mnie z ziemi za kołnierzyk koszulki. Szarpie mną brutalnie, po czym wrzeszczy mi prosto w twarz, sprawiając, że ślina ląduje na moim czole, nosie i brodzie, przez co muszę powstrzymywać odruch wymiotny. „No dalej, kundlu. Nawet nie spróbujesz wymyślić jakiejś żałosnej wymówki, żeby ratować swój tyłek?”

  Choć większość lania, które obrywam od ojca, jest spowodowana przez mojego brata, staram się nie wymawiać jego imienia i zamiast tego wymyślam inną wymówkę, jakąkolwiek wymówkę, ponieważ w tym domu mój brat jest najważniejszym, złotym dzieckiem i, jeśli chodzi o ojca, on nigdy nie robi nic złego, a jeśli spróbuję powiedzieć coś innego, ojciec wpada w furię i tylko zaostrza moją karę.

  Jednak czasami po prostu nie potrafię wymyślić wymówki wystarczająco szybko, a mój ojciec nie toleruje braku odpowiedzi jeszcze bardziej niż wymieniania imienia mojego brata, więc to właśnie muszę zrobić. Muszę powiedzieć prawdę i dzisiaj wydaje się być jednym z tych dni. „Rowan... Rowan zamknął mnie w szafie.” Zgodnie z oczekiwaniami, jego twarz przybiera jeszcze ciemniejszy odcień czerwieni, gdy po raz kolejny mną szarpie, by znów rzucić mną przez pokój. Tylko że tym razem wpadam na okno i krzyczę, gdy szkło pęka, a kilka odłamków wbija się w moją skórę.

  „Spójrz, do czego mnie teraz zmusiłaś. Ty głupie, bezwartościowe gówno!” Zmierza w moją stronę jak burza, podczas gdy ja próbuję wyciągnąć duży kawałek szkła z dłoni. Mocno chwyta mnie za włosy i ciągnie do tyłu, aż jestem zmuszona spojrzeć mu w twarz, a jednocześnie odsuwa moją rękę, powstrzymując mnie przed wyjęciem szkła, a potem na nie naciska, wbijając je jeszcze głębiej w moją dłoń, przez co krzyczę z bólu.

  „Nigdy nie zrozumiem, po co się urodziłaś, ale im szybciej umrzesz, tym lepiej!” Pozostaję cicho, próbując oddychać mimo bólu, gdy on nadal ciska we mnie jadowitymi słowami, ale nie sądzę, by zdawał sobie sprawę, jak bardzo na mnie nie działają.

  Wszystko, co kiedykolwiek słyszałam od niego, Blue i Rowana, to podłe słowa, a ich zachowanie było jeszcze gorsze. Mam 18 lat, od 18 lat słucham każdej najgorszej możliwej rzeczy, więc tak, jego słowa już nie robią na mnie większego wrażenia, ból po pobiciu jest gorszy niż jakiekolwiek słowa, które mógłby wypowiedzieć... o wiele gorszy, i nie jestem pewna, czy kiedykolwiek się do niego przyzwyczaję.

  „Następnym razem, gdy będziesz źle mówić o swoim bracie, nie tylko ja zajmę się twoją karą.” Cofa rękę tuż przed tym, jak wymierza mocny cios w mój policzek, sprawiając, że obraz mi się zamazuje, a w uszach zaczyna dzwonić. Jak mówiłam wcześniej, nie znosi dobrze, gdy źle mówię o jego ukochanym synku, czy o kimkolwiek innym w tej kwestii. Rowan ma 20 lat, jest przyszłym Betą naszej watahy, i przysięgam, że ten chłopak mógłby wpaść w gówno, a i tak wyszedłby z niego pachnąc jak cholerne róże.

  Mój ojciec niejednokrotnie groził, że pozwoli mojemu bratu mnie ukarać, ale nigdy tego nie zrealizował. Oczywiście, nie łudzę się, że robi to, by mnie chronić; nigdy w życiu nie chronił mnie choćby przez jeden dzień. Nie, myślę, że to dlatego, iż wie, że temperament Rowana jest jeszcze gorszy niż jego własny, i sądzę, że obawia się, iż Rowan straci kontrolę i mnie zabije, a jeśli to zrobi, nad kim mój ojciec będzie się znęcał i wyładowywał swój gniew? I oczywiście, jak wytłumaczyłby moje zniknięcie wszystkim dookoła?

  Z zamyślenia wyrywa mnie ojciec, który po raz kolejny pociąga mnie za włosy. To jego ulubione zajęcie i szczerze mówiąc, zastanawiam się, jakim cudem nie mam jeszcze łysych placków na głowie. Czekam na kolejny cios, ale wtedy jego oczy zachodzą mgłą, gdy

  ktoś łączy się z nim telepatycznie, a potem nagle puszcza moje włosy i robi krok w tył. „Ruszaj swój pieprzony tyłek na dół. Już!” O co, do cholery, chodzi? Musi dziać się coś wielkiego, skoro ojciec przestał mnie bić. Nic go nigdy nie powstrzymuje, nawet łącza telepatyczne, chyba że są cholernie ważne.

  W chwili, gdy zatrzaskuje drzwi do mojej sypialni, łzy tryskają mi z oczu, a cały ból, który ignorowałam, wychodzi na wierzch, sprawiając, że zaczynam się trząść. „No dalej, skarbie. Wstawaj z podłogi. Trzeba cię oporządzić.” Głos mojej wilczycy Lexis nieco mnie uspokaja, gdy dodaje mi otuchy.

  Nigdy nie zrozumiem, jak to się dzieje, że wciąż jest tu ze mną. Sześć miesięcy temu skończyłam 18 lat i o ile przez pierwszy miesiąc potrafiłam przemieniać się bez problemu, od tamtej pory nie jestem w stanie tego zrobić. Moje ciało jest zbyt słabe od pobicia i głodzenia, by móc się przemienić.

  Niejednokrotnie mówiłam Lexi, żeby mnie zostawiła, żeby znalazła sobie innego wilka, z którym mogłaby żyć. To najmniejsze, na co zasługuje, ale ona zawsze odmawiała. Jest przy mnie od pierwszego dnia i zawsze będę jej za to wdzięczna. Jest moją najlepszą przyjaciółką, moją jedyną przyjaciółką i szczerze mówiąc, w większość dni tylko ona trzyma mnie przy życiu.

  Odmawia opuszczenia mnie, a ja wciąż walczę dla niej, ale pewnego dnia... Pewnego dnia to wszystko się skończy. Nie wiem jak, ale w ten czy inny sposób wyrwiemy się z tego domu, z dala od tej watahy, a co ważniejsze, z dala od zła, jakim jest mój ojciec.

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki