languageJęzyk

Rozdział 3

Autor: Jodi4 kwi 2026

  Bonnie

  „Wszystko w porządku, Bonnie?” Głos Alfy przywraca mnie do teraźniejszości, a wraz z nim nadchodzi fala zażenowania, że wyłączyłam się w obecności naszego Alfy. „Przepraszam, Alfo. Tak, mam się świetnie, dziękuję. Jak się dzisiaj miewasz?” Kiwa głową z uśmiechem. „U mnie doskonale, dzięki, Bonnie. Usiądź, proszę. Chciałbym z tobą o czymś porozmawiać. Wiem, że ty i Blue macie szkołę, więc nie zatrzymam was długo.”

  Kiwam głową Alfie Haroldowi i siadam obok Blue. Traktuje mnie tak samo jak mój ojciec i brat, ale to jedyne oczywiste miejsce, by usiąść. „Czy wszystko w porządku, Alfo?” Widzę na twarzy mojego ojca zdezorientowanie tym, dlaczego Alfa tu jest. Zazwyczaj, jako Beta watahy, wiedziałby o wszelkich kwestiach wymagających poruszenia, zanim Alfa zajmie się nimi osobiście lub zleci mu to zadanie. Wyraźnie jednak widać, że nie ma on pojęcia, o co teraz chodzi, i wyobrażam sobie, że jest z tego powodu wściekły.

  „Tak, Beto, wszystko w porządku. Rozmawialiśmy już o tej sprawie, ale po prostu chciałem zająć się nią osobiście i sprawdzić, czy mógłbym jakoś pomóc.” Patrzę, jak dociera to do ojca i przez sekundę wygląda na wściekłego, ale robi, co może, by szybko to zamaskować. Wie, o co chodzi i wcale nie jest z tego powodu zadowolony.

  „Bonnie, to jest Starszy Royston. Jest tu z formalną wizytą i postanowił do mnie dzisiaj dołączyć.” Nie wiem, czy mój ojciec poznał już tego Starszego, ale jestem niemal pewna, że reszta z nas nie. „Nie ma powodów do zmartwień, więc proszę, rozluźnijcie się. Chciałem tylko wstąpić i przypomnieć wam wszystkim o balu u watahy Diamentu w ten weekend, a także chciałem zamienić z tobą słowo, Bonnie.”

  Jak mogłabym zapomnieć o balu? Wszyscy tylko o tym mówią, zwłaszcza w szkole. Alfa watahy Diamentu organizuje w tym roku doroczny Bal Błękitnego Księżyca i wszyscy są wręcz szaleńczo podekscytowani. Bal Błękitnego Księżyca jest co roku organizowany przez inną watahę. Jest to bal zaprojektowany, by pomóc wilkom bez par w znalezieniu swojej przeznaczonej lub przeznaczonego i z tego co wiem, zwykle odnosi spore sukcesy, dlatego odbywa się raz w roku od ponad 100 lat. Dodajmy do tego fakt, że Alfa watahy Diamentu także nie ma partnerki, i otrzymujemy tysiące rozanielonych wilczyc na każdym kroku.

  „A więc, Bonnie. Zostałem poinformowany, że nie weźmiesz udziału w balu?” Nie wolno brać udziału w balu, dopóki nie skończy się 18 lat, więc w tym roku po raz pierwszy ja i Blue mogłybyśmy pójść, ale oczywiście ojciec już wcześniej poinformował mnie, że nie pojadę. Zgodnie z jego słowami, nie pozwoli, bym przyniosła mu wstyd, a poza tym mój przeznaczony i tak nie będzie mnie chciał, więc powinnam zostać w domu, oszczędzając zażenowania zarówno sobie, jak i mojemu mate.

  „Zgadza się, Alfo. Nie będę tam obecna.” Posyła mi zdezorientowane spojrzenie, po czym kręci głową. „Ale dlaczego?” Daję sobie chwilę na wymyślenie powodu, jednocześnie powstrzymując skrzywienie, gdy ojciec szczypie mnie w biodro zza pleców Blue. „Po prostu nie czuję się na siłach, Alfo. Prawie skończyliśmy szkołę i ciężko pracuję nad swoim ostatnim zadaniem, więc pomyślałam, że zostanę tutaj i zamiast tego je dokończę.”

  To nie do końca kłamstwo. Ciężko pracuję nad sprawami do szkoły, ale tylko dlatego, że kończę zaliczenie Blue. Swoje już skończyłam i oddałam. Miejmy nadzieję, że on o tym nie wie. Mam też własne plany na czas ich nieobecności. Plany, których wcale nie chcę odwoływać.

  „Zawsze byłaś bardzo pracowita, jeśli chodzi o szkołę, Bonnie. I choć to podziwiam, obawiam się, że twoje zadanie będzie musiało poczekać, aż wrócisz do domu, ponieważ jestem tu po to, by cię poinformować, że od tego roku obecność na Balu Błękitnego Księżyca jest obowiązkowa dla wszystkich pełnoletnich wilków. Potrzebny byłby poważny powód, aby nie pojechać, a niestety praca domowa do nich nie należy.” Kurwa!

  Gryzę się w język, powstrzymując odpowiedź, i zamiast tego uśmiecham się i kiwam głową. Posyła mi szczery uśmiech, po czym podnosi się z miejsca, a Starszy Royston idzie w jego ślady. „Cieszę się, że to załatwione. Postaraj się tym cieszyć, Bonnie. Mam przeczucie, że będziesz się świetnie bawić.” Uśmiecha się potakująco na jego słowa, gdy się żegna i wychodzi z domu, zostawiając mnie zdezorientowaną i, szczerze mówiąc, przerażoną. Przerażoną tym, co powie ojciec.

  Nie będzie miało znaczenia, że to sam Alfa nam o tym powiedział, ani to, że jest to teraz nowe wilcze prawo i nie mam wyboru, muszę jechać; w jakiś sposób i tak będzie to moja wina i zapłacę za to. Po laniu, jakie dostałam zeszłej nocy i znowu tego ranka, nie sądzę, bym zniosła teraz więcej bólu, ale dla mojego tak zwanego ojca to nie będzie miało żadnego znaczenia, zrobi tak, jak uzna za stosowne.

  To nie byłby pierwszy raz, kiedy obdarował mnie serią pobić z rzędu i wątpię, by był to ostatni. Będzie mnie tłukł, aż stracę przytomność, a potem zostawi na podłodze, dopóki nie ocknę się, żeby mógł na nowo zacząć swoje tortury.

  Zanim Alfa zdąży w ogóle opuścić dom, próbuję niepostrzeżenie wymknąć się z salonu, z dala od mojej piekielnej rodziny, w nadziei, że uda mi się stąd wyjść, zanim znów zaczną się nade mną znęcać. Na szczęście byłam na tyle mądra, by zostawić torbę przy drzwiach wejściowych, kiedy schodziłam na dół, i mogę wyjść bez zamieszania.

  Oczywiście, daleko mi do naiwności, i wiem, że później za to zapłacę, ale na razie... na razie zamierzam podnieść głowę wysoko i po prostu iść do szkoły. Został jeszcze tylko jeden tydzień szkoły i nie mogę się doczekać, aż wreszcie to skończę. Skończę ze szkołą. Skończę z moją tak zwaną rodziną i skończę z tą watahą na dobre!

  Na szczęście udaje mi się wyjść za drzwi i wkrótce jestem już w drodze. „Hej, Bon.” Podnoszę wzrok i uśmiecham się do Lilly, kiedy wychodzi ze swojego domu. Lilly jest moją najlepszą przyjaciółką, od kiedy jej rodzina dołączyła do watahy, gdy miałam 4 lata, i nie wyobrażam sobie życia bez niej.

  Wie wszystko o moim życiu, nigdy nie oceniała mnie ani mojej sytuacji, i zawsze przy mnie była. Zanim pojawiła się Lexi, Lily była jedyną dobrą rzeczą w moim życiu, a teraz, kiedy mam je obie, czuję się pobłogosławiona. Wiem, że to pewnie brzmi żałośnie, biorąc pod uwagę życie, jakim żyję, ale to prawda. Nie chciałabym żyć bez żadnej z nich.

  Lilly jest również powodem, dla którego nadal tu jestem, jedynym powodem, mimo że siedem miesięcy temu skończyłam 18 lat. Widzicie, chociaż moje życie jest piekłem, jej również. Jej ojciec też jest okrutnym człowiekiem, który znęca się nad nią każdego dnia. Zastraszał też jej matkę, dopóki niestety nie odeszła kilka lat temu.

  Podobnie jak w mojej sytuacji, Alfa nic nie wie o przemocy, a jej ojciec zadaje obrażenia tam, gdzie można je ukryć, podobnie jak mój. Choć ojciec nie bije jej tak często, jak mój bije mnie, często zastanawiam się, czy w jej maltretowaniu nie kryje się coś gorszego niż w moim. Nie jestem pewna, co to jest, ale po prostu coś mi tu nie gra i mam nadzieję, że pewnego dnia mi się z tego zwierzy.

  Od kiedy miałyśmy po 9 lat, planowałyśmy opuścić watahę, gdy skończymy 18 lat.

  Tak, mogłybyśmy uciec wcześniej, ale to by oznaczało, że mogliby nas szukać, a gdyby nas znaleźli, słono byśmy za to zapłaciły, podczas gdy po skończeniu 18 lat nikt nie mógłby zmusić nas do powrotu. Choć ja skończyłam 18 lat siedem miesięcy temu, Lilly wciąż ma 17 lat, dlatego nadal tu jestem. Choć Lilly kończy 18 lat za dwa dni, więc czas ucieczki jest już blisko. Miałyśmy ustalony plan od kilku lat i jesteśmy gotowe do drogi.

  „Bon, wiem, że miałyśmy uciec w ten weekend, pod nieobecność wszystkich, ale co jeśli potraktujemy bal jako naszą ucieczkę?” Rzucam jej zdezorientowane spojrzenie, ale ona znów zaczyna mówić, zanim zdążę cokolwiek powiedzieć. „Pomyśl o tym, Bon. Wataha Diamentu jest 4 godziny drogi stąd.

  Jeśli stworzymy nowy plan i uciekniemy stamtąd w noc balu, zyskamy niezłą przewagę, zanim ktokolwiek w ogóle zauważy nasze zniknięcie. Wątpię, żeby ktoś zaczął nas szukać, ale mimo to, jeśli tak się stanie, będziemy już bardzo daleko. Nie chcę czekać dłużej, niż to konieczne. Po prostu nie mogę.”

  Ból w jej oczach jest czysty i uderza prosto w moje serce. Ucieczka z balu może być bardziej ryzykowna, ale rozumiem też, dlaczego nie chce dłużej czekać, bo ja również nie chcę. „Masz rację, Lil. Zróbmy to. Teraz tylko musimy wspólnie ułożyć nowy plan.” Uśmiecha się, obejmując mnie ramieniem. „Zostaw to mnie, Bon Bon.”

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki

Rozdział 3: Rozdział 3 - Złamana Maleńka Partnerka Alfy | StoriesNook