languageJęzyk

Rozdział 2

Autor: Jodi4 kwi 2026

  Bonnie

  Poruszam się tak szybko, jak to tylko możliwe, by podnieść się z podłogi i dowlekam się do łazienki, próbując doprowadzić się do porządku najlepiej, jak potrafię, zanim zejdę na dół. Ból w moich plecach zamienił się teraz w tępe ćmienie, ale skaleczenia od szkła pieką jak diabli. Na moje szczęście większość ran nie jest zbyt głęboka i, z tego co widzę, nie ma w nich szkła, więc zagoją się bez problemu. Jednak ta na dłoni jest głęboka i będzie goiła się znacznie dłużej.

  Krzywię się, szybko wyciągając kawałek szkła, po czym owijam dłoń materiałem w nadziei, że pomoże to spowolnić krwawienie. „Przepraszam, że nie mogę cię uleczyć, Bon Bon.” Smutny głos Lexis chwyta mnie za serce. „To nie twoja wina, Lex.” Jak zwykle się ze mną nie zgadza, ale taka jest prawda. Tak, jest zbyt słaba, by uleczyć którekolwiek z moich większych ran, ale wciąż leczy te mniejsze i, co ważniejsze, jest przy mnie, co znaczy więcej, niż kiedykolwiek się dowie.

  Powodem, dla którego nie może mi pomóc z większymi ranami, jest mój zły stan zdrowia spowodowany znęcaniem się, jakiego codziennie doświadczam ze strony ojca i brata. Ich znęcanie się jest również powodem, przez który nie mogę się przemienić, i przez chwilę martwiłam się, że nie będę w ogóle w stanie rozmawiać z Lexi, ale robimy to codziennie i na ten moment to wszystko, czego od niej potrzebuję.

  Po dalszej wymianie zdań udaje mi się ją przekonać do tego ostatniego i Lexi wycofuje się w głąb mojego umysłu, chociaż wiem, że nie po raz ostatni odbywamy tę rozmowę, i to jest w porządku, ponieważ moje słowa i uczucia wobec niej nigdy się nie zmienią. Mam tylko nadzieję, że wciąż będzie przy mnie trwać, dopóki nie uda nam się stąd uciec.

  Gdy tylko szybko uwinęłam się z oczyszczeniem ran i owinięciem dłoni, pospiesznie zmieniam koszulkę i schodzę na dół, żeby zobaczyć, co się dzieje. Jak za każdym razem, gdy schodzę po schodach, w żołądku pojawia się znajome, dławiące uczucie, ale w głowie rodzi się też ciekawość, czego ojciec chce po tamtym telepatycznym połączeniu, i postanawiam skupić się na tym bardziej niż na moim przerażeniu.

  Kiedy docieram na sam dół schodów, zatrzymuję się na moment, żeby przywitać się z moją mamą i pocałować jej zdjęcie, które wisi na ścianie. W całym domu jest kilka jej zdjęć, ale to jest jedno z moich ulubionych. Wygląda na nim tak młodo, beztrosko i przede wszystkim, na szczęśliwą. Nigdy jej nie poznałam, ale jakoś, za każdym razem, gdy patrzę na jej zdjęcie, czuję, jakbym ją znała. Opowiadano mi też niezliczone historie o mojej mamie, co pomaga mi ją sobie wyobrazić i stworzyć obraz jej życia.

  Moi rodzice mieli to szczęście, że poznali się tuż po tym, jak oboje skończyli 18 lat, połączyli się więzią i wzięli ślub w ciągu dwóch miesięcy, a potem, 8 miesięcy później, urodził się mój brat Rowan. Niewiele ponad 2 lata później urodziłam się ja i moja siostra bliźniaczka Blue. Niestety mama zachorowała będąc z nami w ciąży i poród okazał się zbyt wielkim obciążeniem dla jej organizmu. Po tym, jak urodziła Blue, zmarła, co oznacza, że musieli wyciąć mnie z brzucha mamy po jej śmierci.

  Ona i Rowan byli całym światem mojego ojca, a kiedy odeszła, został pozbawiony swojej mate, samotnie wychowujący trójkę dzieci poniżej trzeciego roku życia, całkowicie zdruzgotany. Sama jeszcze nie spotkałam swojego przeznaczonego, więc nawet nie potrafię sobie wyobrazić, przez co musiał przejść. Nawet po tym wszystkim, co mi zgotował, wciąż jest mi smutno, że stracił swoją przeznaczoną.

  Mówi się, że kiedy wilk traci swoją przeznaczoną, może popaść w obłęd, a czasem nawet odebrać sobie życie, i choć mój ojciec nigdy nie uciekł się do zrobienia sobie krzywdy, często zastanawiam się, czy śmierć mojej matki nie doprowadziła go do szaleństwa – ale po prostu do innego rodzaju szaleństwa niż to normalne. Zwykle, kiedy wilk wariuje, staje się okrutny dla wszystkich wokół, i chociaż mój ojciec tak się nie zachowuje, nie powstrzymuje mnie to przed zastanawianiem się, czy może cierpi na inną formę obłędu, w której udaje mu się ukryć to przed światem i wyładowywać się tylko na mnie.

  Widzicie, mogę być bliźniaczką, ale moja siostra i ja mogłybyśmy równie dobrze żyć w innych domach, ba, nawet w innych watahach, bo podczas gdy ja jestem traktowana jak gówno przyklejone do podeszwy buta mojego ojca, moja siostra jest traktowana jak księżniczka. Tak, zarówno mój brat, jak i siostra są złotymi dziećmi mojego ojca, podczas gdy ja jestem nic niewartym śmieciem, którego on nigdy nie chciał, w każdym razie nie od dnia moich narodzin.

  Z tego, co mi powiedziano, mój ojciec był niesamowicie podekscytowany powitaniem na świecie córek bliźniaczek. On i mama mieli już małego chłopca i uznali, że kolejne dwie córki to idealna liczba dzieci i chętnie poprzestaną na naszej trójce, ale wtedy nadszedł dzień, w którym mama zaczęła rodzić miesiąc przed terminem i zmarła zaledwie kilka minut po narodzinach Blue.

  Mówi się, że moja mama nieświadomie cierpiała z powodu krwotoku do mózgu i, po stresie związanym z naturalnym porodem Blue, jej organizm poddał się, ale udało im się wyciągnąć mnie na czas; jeszcze kilka minut i ja też bym zmarła. Mój ojciec przez kilka dni nie mógł spojrzeć ani na moją siostrę, ani na mnie, ale kiedy w końcu to zrobił, natychmiast mnie znienawidził. Powiedział, że to moja wina, że mama zmarła, że w jakiś sposób przyczyniłam się do jej śmierci. Pomimo że kilku lekarzy mówiło mu, iż tak nie było, że cierpiała od tygodni i zmarłaby tak czy inaczej, on wciąż nie słuchał i wciąż zawsze mnie nienawidził, obwiniając mnie o wszystko tylko dlatego, że urodziłam się jako ostatnia.

  „Bonnie, chodź tutaj.” Mój ojciec używa tego swojego uprzejmego, ojcowskiego głosu, co oznacza, że jest tu ktoś ważny. To jedyny czas, kiedy zachowuje się w stosunku do mnie choć trochę przyzwoicie, i są to chwile, w których cieszę się każdą sekundą. Wiem, to smutne, ale kiedy spędzasz całe życie, będąc nienawidzoną i dręczoną, uczysz się chwytać każdą okazję, by cieszyć się cichymi chwilami spokoju bez bólu.

  Przyspieszam kroku i szybko docieram do salonu, gdzie zastaję ojca siedzącego na kanapie z moją siostrą i bratem, podczas gdy Alfa Harold siedzi naprzeciwko nich z innym mężczyzną, którego nie rozpoznaję. „Witaj, Bonnie.” Alfa Harold pozdrawia mnie swoim zwyczajnym, ciepłym uśmiechem i jak zawsze sprawia to, że muszę powstrzymywać łzy na myśl o tym, jak taki drobny gest życzliwości na mnie działa.

  Alfa Harold przewodzi watesze Green Rock od 25 lat i jest niesamowitym Alfą. Genialnie prowadzi swoją watahę i okazuje każdemu z jej członków wyłącznie miłość i życzliwość, i nie mam wątpliwości, że gdyby dowiedział się, co mój ojciec mi robi, wpadłby w furię. Tyle razy chciałam mu o tym powiedzieć, były nawet momenty, w których stałam pod drzwiami jego biura, gotowa zapukać, ale wtedy słowa mojego ojca zawsze dźwięczały mi głośno w głowie, powstrzymując mnie przed tym.

  Mój ojciec zawsze mi powtarzał, że jeśli powiem komukolwiek, zabije moją babcię April. Jest matką mojej mamy i choć nie widziałyśmy się od ponad 10 lat, wciąż bardzo ją kocham. Opuściła watahę po tym, jak uznała, że ma już dość takiego życia i chce dokończyć swoje dni w chatce w lesie, tylko ona i jej pies. Nie jestem pewna, dlaczego wybrała takie życie, ale z tego, co mi powiedziano, po śmierci mojej matki nigdy nie była już taka sama.

  Pamiętam, że często ją odwiedzaliśmy, kiedy byliśmy mali, i chociaż nigdy nie okazywała nam zbyt wiele miłości w sposób fizyczny, zawsze była dla nas miła i nigdy nie była dla mnie wredna ani agresywna. Nigdy nie wiedziała, co robi mój ojciec, ponieważ zawsze świetnie ukrywał moje siniaki, a po tym, jak opuściła watahę, odciął się od niej całkowicie. Mimo to wszystko, nadal ją kocham i sama myśl o tym, że mógłby ją skrzywdzić, zawsze mi wystarczała i będzie wystarczać, bym milczała.

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki

Rozdział 2: Rozdział 2 - Złamana Maleńka Partnerka Alfy | StoriesNook