Z perspektywy Natalii
W końcu nadszedł dzień przyjęcia, które planowała rada wilkołaków.
W głębi duszy odczuwałam ogromny niepokój. Przez te pięć lat uczestniczyłam w całkiem sporej liczbie przyjęć; niemniej jednak większość z nich odbywała się wewnątrz mojej własnej watahy, czyli watahy Błękitnej Krwi.
Tutaj musieliśmy stawić czoła tak wielu nowym ludziom, z których jednego nie chciałam już nigdy






