– Przykro mi, Enzo, ale twoja Nonna to suka. – Przemierzam pokój, trzymając ręce na biodrach i próbując się uspokoić.
Valentina właśnie wyszła, a pozostali wymykali się z pokoju jeden po drugim; Marco rzucił coś o tym, że umiera z głodu. Jego wzrok śledzi moje ruchy, krzesło odwrócone jest bokiem. Nie odzywa się ani słowem; w gruncie rzeczy wydaje się wręcz zadowolony z możliwości wpatrywania się






