Drzwi się otwierają, głowa z brązowymi lokami zagląda do środka, zanim on wchodzi w pełni do pokoju, po czym rozlega się cichy gwizd. „To twoja sprawka, Evo? Cholera”. Marco z wyraźnym uznaniem przypatruje się zniszczeniom. Jego długie nogi z łatwością pokonują dystans i zanim się orientuję, opada na kanapę obok mnie.
Zauważam, że Eva i Vincenzo już się nie dotykają.
„Planujecie, jak odegrać się n






