Enzo siedział na krawędzi łóżka. Zdjął już krawat, dwa górne guziki jego koszuli były rozpięte, a jedną dłoń opierał z tyłu na materacu; wydawał się zrelaksowany.
Wyczułam w nim pewną energię, której nie zauważyłam w łazience. Jego oczy były ciemne, spokojne, wręcz zbyt spokojne.
– Chodź tutaj.
Dobra, zaczynałam się trochę bać.
Rozejrzałam się w poszukiwaniu jego telefonu; może ktoś dzwonił? Co






