Zatrzymałam się na progu, mój tyłek zapiekł na sam jego widok.
– Dzień dobry.
Na dźwięk jego głosu gęsia skórka pokryła całe moje ciało, a moje pośladki zabiły rytmicznie. – D-dzień dobry – wydukałam, przenosząc nerwowo wzrok w bok.
– Chodź, dołącz do mnie na śniadanie – zaprosił mnie mąż. Jego głos był łagodny, ale wczorajszej nocy użył tego samego, by powiedzieć mi „chodź tutaj”, a to nie skończ






