***
Idę zamyślona korytarzami, moje myśli wciąż krążą wokół dyskusji z Gianną.
Wyszła jakiś czas temu, wspominając coś o opiekunce do dziecka i potrzebie powrotu do domu.
Moje popołudnie z nią było bardzo pouczające; nie mogę uwierzyć, że wiedziałam absolutnie nic o Enzie, moim mężu.
Zważywszy na jego pozycję, czuję, że powinnam była kiedyś o nim usłyszeć. Nie wydaje mi






