Następnego ranka wszyscy rozeszli się, by wykonywać przydzielone im obowiązki. Nikt zdawał się nie mieć problemu ze współpracą, co było ogromną ulgą, bo Bogini świadkiem, że nie potrzebowaliśmy już żadnych więcej kłopotów. Pora lunchu nadeszła i minęła niepostrzeżenie, ponieważ zanim się obejrzałam, przyszedł czas, by wesprzeć Alexa we wskrzeszaniu żołnierzy. Byłam zaskoczona, gdy dowiedziałam się






