Siadam i czekam, aż do mnie podejdzie. Po kilku sekundach wynurza się zza linii drzew i zatrzymuje, wpatrując się we mnie. Patrzy na mnie, jakbym była najpiękniejszą kobietą na świecie, a ja czuję, jak na moje policzki wypełza delikatny rumieniec. Ten mężczyzna jest grzesznie seksowny. Naprawdę zbudowany jest jak grecki bóg, a idąc w moim kierunku, porusza się jak drapieżnik, którym w istocie jest






