Biegniemy jeszcze przez około dziesięć minut, aż w końcu przedzieram się przez drzewa i dostrzegam moją piękną przeznaczoną leżącą na ziemi w rozdartym ubraniu w otoczeniu trzech mężczyzn i jednej kobiety. Wszyscy wyglądają na zmartwionych i przestraszonych, a kobieta płacze, jednocześnie trzymając się kurczowo starszego mężczyzny. Wygląda dla mnie bardzo znajomo, ale nie potrafię sobie teraz przy






