languageJęzyk

Rozdział 2

Autor: Aeliana Moreau 13 kwi 2026

Po tych słowach wstaję i odchodzę, by stanąć obok Renee i kilku innych dziewczyn w oczekiwaniu na instruktora, który ma rozpocząć trening. Dzisiaj będziemy ćwiczyć walkę wręcz oraz walkę w postaci wilka, ale ponieważ ja nie mam jeszcze swojego wilka, skupię się na walce wręcz i treningu z bronią. Samice otrzymują swoje wilki później niż samce, ale z racji tego, że w moich żyłach płynie krew Alfy, zdobędę swojego wcześniej, choć wciąż później niż mój brat.

On otrzymał swojego wilka, gdy skończył dziewiętnaście lat, czyli dwa lata temu, więc moi rodzice uważają, że ja dostanę swojego w tym roku, kiedy skończę osiemnaście lat. To nastąpi za cztery miesiące, więc muszę jeszcze trochę poczekać. Wcale mi się jednak nie spieszy, bo choć bardzo pragnę mojego wilka, nie chcę jeszcze znaleźć swojego przeznaczonego. Gdyby to zależało ode mnie, poczekałabym ze znalezieniem partnera przynajmniej do dwudziestego drugiego roku życia. Nie chodzi o to, że nie chcę przeznaczonego, po prostu chciałabym zobaczyć chociaż kawałek świata, albo chociaż tego stanu, zanim będę musiała się ustatkować. Każdy, kogo spotkałam, po znalezieniu swojego przeznaczonego bardzo się zmieniał. Nagle cały ich świat obracał się wokół partnera i dbania o jego szczęście. To tak, jakby nie potrafili już samodzielnie myśleć ani robić czegokolwiek bez obecności swojej drugiej połówki. To dla mnie zdecydowanie zbyt osaczające.

Kręcąc głową, by odegnać te myśli i móc skupić się na treningu, podchodzę na moje stałe miejsce obok Renee i rozpoczynamy walkę wręcz. W ciągu pięciu minut trzykrotnie rzucam ją na tyłek i powoli zaczynam się frustrować. „Szlag by to! Renee, mogłabyś się skupić? Gdyby to był atak włóczęgi albo wyzwanie, zginęłabyś już trzy razy. Co jest z tobą nie tak?” Podnosi się z ziemi i dąsa się, jednocześnie odsłaniając przede mną szyję, co oznacza uległość. Nie rozumiem jednak dlaczego, dopóki nie rozglądam się dookoła i nie widzę, że absolutnie wszyscy albo odsłaniają przede mną szyje, albo wpatrują się we mnie w szoku. Mój brat podbiega do mnie i Renee, wyglądając na równie zszokowanego. „Umm... siostrzyczko, mogłabyś ich teraz zwolnić?” Patrzę na niego, jakby wyrosła mu druga głowa.

„Co to znaczy zwolnić? Przecież ich nie dotykam”. On tylko wzdycha i kręci głową.

„Freya, nawet nie wiesz, co właśnie zrobiłaś, prawda?”

„O czym ty mówisz, Nick?”

„Freya, użyłaś głosu Alfy. Właśnie dlatego wszyscy odsłaniają przed tobą szyje. Nie mogę ich zwolnić, bo to nie ja wydałem im rozkaz”.

„Ale ja nikomu nie rozkazałam niczego robić. Po prostu krzyczałam na Renee, bo byłam sfrustrowana, że się nie koncentruje. Ta dziewczyna doprowadzi do śmierci własnej lub kogoś innego, jeśli nie zacznie traktować tych treningów poważniej. Nie zawsze będę mogła wkroczyć i jej pomóc”.

„Freya, musisz się teraz uspokoić i skupić. Po prostu powiedz im, że są zwolnieni i mają wrócić do treningu czy cokolwiek robili wcześniej, ale użyj do tego głosu Alfy”. Biorę głęboki oddech i robię tak, jak kazał, a po chwili powoli dostrzegam, jak wszyscy się rozluźniają i wracają do swoich zajęć. Niektórzy nadal się na mnie gapią i szepczą coś między sobą, ale nie mam pojęcia dlaczego, w końcu jestem Alfą, więc to całkowicie naturalne, że posiadam głos Alfy.

Wszyscy wróciliśmy do treningu i trzydzieści minut później poczułam lekkie uciskanie w głowie, co oznaczało, że ktoś próbuje połączyć się ze mną telepatycznie. Uznając, że to musi być coś ważnego, skoro wszyscy wiedzą, by nie przeszkadzać mi w trakcie ćwiczeń, otwieram umysł na odbiór wiadomości. Gdy to robię, od razu żałuję, że nie zignorowałam ucisku i nie poczekałam do końca treningu oraz powrotu do domu.

„Freya! Dlaczego nam nie powiedziałaś, że masz już swojego wilka i głos Alfy?!” Moja matka potrafi czasami być tak dramatyczna. Przysięgam, że umie wyolbrzymiać sprawy niebotycznie, co bywa naprawdę problematyczne.

„Mamo, nie mam jeszcze swojego wilka, a co do głosu Alfy, nawet nie wiedziałam, że go posiadam, dopóki Nick nie zwrócił mi uwagi, że przez przypadek użyłam go na wszystkich”. Przez kilka sekund panowała cisza i pomyślałam, że już się nie odezwie, więc zaczęłam zamykać połączenie.

„Freya, wróć prosto do domu po treningu”. Tym razem to był mój ojciec. Czyżbym miała kłopoty? „Chcę, abyś razem z bratem przyszła do mojego biura, kiedy skończycie ćwiczyć, i nie, wasi przyjaciele nie mogą z wami przyjść. Będziemy omawiać sprawy prywatne”. Przerywa połączenie, a ja zostaję oparta o ścianę, czując się bardziej zdezorientowana niż kiedykolwiek.

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki