Pojawiłam się w swoim pokoju i zastałam w nim wściekłego Króla Likanów siedzącego na kanapie. Ten dzień z minuty na minutę robi się coraz lepszy. Ignorując go, podchodzę do barku, by nalać sobie szklankę wody i wypijam ją dwoma haustami. Dzisiejszy dzień był męczący, a ostatnią rzeczą, jakiej teraz potrzebuję, jest użeranie się z nim i z jego kolejnym napadem furii, z którym zaraz wyskoczy. Biorąc






