Trzy godziny później kończę trening z bronią i muszę przyznać, że dałam dzisiaj czadu. Z drugiej strony, jestem znakomita w walce bronią i walce wręcz. Zawsze świetnie radziłam sobie w aktywnościach fizycznych i kocham trenować, w przeciwieństwie do niektórych innych samic. Dla nich liczy się tylko znalezienie partnera i posiadanie dzieci. Nie zrozumcie mnie źle, to wszystko jest wspaniałe, ale zaraz kończę osiemnaście lat, więc małżeństwo i dzieci absolutnie nie znajdują się w najbliższym czasie na mojej liście rzeczy do zrobienia.
Kiedy kończę odkładać broń na miejsce, idę do swojego pokoju, by wziąć prysznic i umyć włosy, co zajmuje mi całą wieczność, bo są kręcone i sięgają mi niemal do pośladków. Następnie ubieram dżinsowe szorty i podkoszulek, zakładam klapki i ruszam do biura ojca. Kiedy docieram na miejsce, nie ma potrzeby, bym pukała, bo wiem, że ojciec wyczuł mój zapach, zanim w ogóle zbliżyłam się do drzwi, więc po prostu wchodzę i siadam na jednym z krzeseł naprzeciwko jego biurka. Biuro mojego ojca urządzone jest prosto. Od ściany do ściany ciągną się regały z książkami, choć są normalnych rozmiarów, a nie takie od podłogi aż po sam sufit. Mimo to zakrywają każdą ścianę poza jedną, która w zasadzie jest po prostu jednym wielkim oknem, pod którym stoi duże mahoniowe biurko oraz czarny, skórzany fotel dyrektorski. Na biurku pełno jest dokumentów, ale papiery poukładane są w równe stosy. Po prawej stronie pokoju, pod jedyną ścianą bez regału, stoi sofa w kolorze mahoniu, dwuosobowa kanapa i fotel. Na biurku trzyma nasze wspólne zdjęcia – jedno ze mną, jedno z moim bratem oraz jedno z matką i ojcem. Próbował zdobyć zdjęcie, na którym jestem tylko ja i mój brat, ale powiedzmy, że przyniosło to więcej kłopotów, niż było warte. W dniu, w którym robiliśmy zdjęcia, mój brat i ja kłóciliśmy się od samego rana. Matka uznała, że najlepiej będzie, jeśli po prostu nie będą nas tego dnia stawiać obok siebie.
„Tatusiu, o co w tym wszystkim chodzi? Czy mam kłopoty przez to, co się stało? Słuchaj, ja naprawdę nie wiedziałam, że to zrobiłam, dopóki Nick mi nie powiedział”. Spogląda na mnie, a następnie na matkę, która stoi obok niego.
„Nie, nie masz żadnych kłopotów, skarbie. Porozmawiamy, jak tylko zjawi się tu twój brat”. Wzdycham i bawię się palcami, po czym łączę się telepatycznie z bratem, każąc mu się pospieszyć, żebyśmy mieli to już z głowy i żebym mogła zjeść kolację, a potem pooglądać telewizję przed snem. Wiem, że brzmię jak stara baba, ale mam swoją rutynę i lubię trzymać się harmonogramu, w przeciwnym razie wydaje mi się, że wszystko idzie nie tak.
Mój brat w końcu wchodzi, wyglądając, jakby cała wataha zlała mu tyłek. Jego koszula jest podarta, podobnie jak spodnie, i nie ma na sobie skarpetek ani butów, nie wspominając o tym, że jest potwornie brudny i śmierdzi.
„Fuu! Nick, co ci się do cholery stało?”
„Freya! Uważaj na język, młoda damo!” krzyczy na mnie matka, a ja opuszczam głowę i przepraszam. „Skoro już o tym mowa, to co ci się przydarzyło, synu?” Mój brat spogląda, a raczej posyła mi mordercze spojrzenie, po czym odwraca się przodem do matki i ojca. Dlaczego tak na mnie popatrzył? Przecież nic mu nie zrobiłam.
„Musicie coś zrobić z tą jej przyjaciółeczką, bo najwyraźniej nie mogę liczyć na to, że Freya załatwi tę sprawę”. Wszyscy spoglądamy po sobie zdezorientowani, więc zadaję pytanie.
„Nick, co Renee ma wspólnego z tym, że wyglądasz, jakby cała wataha po kolei cię tłukła?”
„Cóż, jak zwykle mnie nękała i wygadywała bzdury o tym, jak to zostanie moją Luną i jak to będziemy mieli piękne dzieci, kiedy wkroczył Zach i oznajmił jej, że wcale nie byłaby świetną Luną i że kimkolwiek jest jej przeznaczony, ma nadzieję, iż facet ma mnóstwo cierpliwości i zdoła przymknąć oko na jej głupotę oraz fakt, że nie potrafi się obronić w razie walki. Kazałem mu odpuścić i po prostu ją zignorować. Zaczęliśmy od niej odchodzić, ale chyba wkurzyło ją to, co powiedział, bo rzuciła kamieniem. Spudłowała w niego, ale trafiła mnie w głowę.
Odwróciłem się, by się z nią rozprawić, zamierzając rozkazać jej wrócić do domu i nigdy więcej mi nie przeszkadzać, ale z jakiegoś powodu Zach złapał ją i zaczął na nią wrzeszczeć za zaatakowanie przyszłego Alfy. Zjawił się jej brat i oczywiście wybuchła bójka. Wyglądam tak, bo próbowałem ich rozdzielić”. Odwraca się i spogląda na mnie. „Jutro wszyscy usiądziemy i utniemy sobie małą pogawędkę z twoją przyjaciółką, bo mam już, szczerze mówiąc, dość. A zanim otworzysz usta, by powiedzieć cokolwiek o Zachu, wiedz, że już się nim zająłem w kwestii ciebie i tego incydentu z dzisiaj. Przysięgam, że skończyłem z tą dwójką”. Wzdycha i siada na drugim krześle, chowając twarz w dłoniach. „Tato, o czym jest to spotkanie? Naprawdę potrzebuję prysznica i aspiryny”.
„Witaj w świecie bycia Alfą, synu. Cóż, zwołałem was tutaj, ponieważ na podstawie tego, co oboje opowiedzieliście mi o wcześniejszym incydencie z Freyą, wierzę, że przejdzie swoją przemianę, zanim skończy osiemnaście lat. Jeśli tak się stanie, będzie najmłodszą osobą w historii, która kiedykolwiek przeszła przemianę, wliczając w to dzieci Alf i zwykłe wilki. Jedynymi istotami przemieniającymi się tak wcześnie są Likanie. Chcę, byśmy wszyscy obserwowali ją pod kątem jakichkolwiek oznak zbliżającej się przemiany. Freya, jeśli poczujesz uderzenia gorąca, swędzenie albo ból w kościach, natychmiast powiedz o tym jednemu z nas”. Wszyscy patrzą na mnie, a ja kiwam głową na znak, że rozumiem. „Nikomu nie mówcie o tym, o czym tu rozmawiamy. Wciąż istnieje szansa, że ze względu na bycie Alfą po prostu zyskała swój głos wcześniej w ramach przygotowań do osiemnastych urodzin, które nadejdą za kilka miesięcy”.
Po spotkaniu wszyscy udaliśmy się do jadalni i zjedliśmy kolację z pozostałymi członkami watahy. Zauważyłam jednak, że przez cały posiłek ani Renee, ani Zach nie nawiązali ze mną kontaktu wzrokowego ani się do mnie nie odezwali. To nie w stylu Zacha, żeby na mnie nie patrzeć, a co dopiero nie próbować ze mną porozmawiać, z kolei Renee nigdy nie zamyka buzi, kiedy w pobliżu kręci się mój brat, a na niego też nie patrzyła. Jej brata nie było na kolacji, więc nie wiem, czy leży w watahobowym szpitalu, czy po prostu postanowił nie przyjść. Wzdycham, biorę łyk soku, po czym wstaję i przepraszam odchodząc od stołu.
Będąc już w swoim pokoju, przebieram się w koszulkę do spania, ponieważ nie potrafię zasnąć z czymkolwiek na nogach, a następnie wchodzę do łóżka. Biorąc pilot z szafki nocnej, zaczynam skakać po kanałach, aż trafiam na „Ostatniego łowcę czarownic” i postanawiam go obejrzeć. Kocham Vina Diesela, więc oczywiście muszę to zobaczyć. W pewnym momencie wtulam się mocniej w pościel i obserwuję, jak powstrzymuje katastrofę w samolocie, gdy czuję, że moje powieki stają się ciężkie i ogarnia mnie sen.






