„Zachu, rozumiem, że miałeś trudne dzieciństwo i uwierz mi, rozumiem pragnienie zemsty, ale czasem najlepszą zemstą jest stanie się lepszym od swojego wroga, a ty właśnie to zrobiłeś. Stałeś się większy i silniejszy, a mój brat wybrał cię na swojego Betę. Gdzie są teraz ci, którzy się nad tobą znęcali? Twoja rodzina i moja to najbogatsze rody w tej watasze, a jednak wciąż traktujemy innych jak równych sobie. Nie zwalcza się zła złem, bo wtedy nikt nie wygrywa.
Okazujesz życzliwość nawet wtedy, gdy jedyne, na co masz ochotę, to przebić pięścią ich klatkę piersiową”. Zaśmiał się, co nieco rozładowało napięcie. Kiedy śmiech ucichł, mówiłam dalej. „Słuchaj, jeśli okażesz się moim przeznaczonym, nie odrzucę cię od razu, ale będziesz musiał mi udowodnić, że potrafisz być dobrym partnerem. Nie chcę kogoś, przy kim ciągle będę musiała się zastanawiać, czy naprawdę jesteś tam, gdzie mówisz, czy spędzasz czas z moim bratem i przyjaciółmi, czy też pieprzysz się z jakąś inną wilczycą. Muszę mieć pewność, że kiedy wychodzisz z naszego domu – zakładając, że jesteśmy przeznaczonymi – nie mam się o co martwić”.
„Rozumiem, co mówisz, Freyu. Zamierzam od teraz pracować nad byciem lepszym człowiekiem, nie tylko dla mojej przeznaczonej, ale dla watahy i dla samego siebie”.
„W porządku, brzmi dobrze, a teraz, ponieważ zakłóciłeś mój czas na ćwiczenia, jutro będziesz moim sparingpartnerem”.
„Ojej, to niesprawiedliwe, Freyu. Myślałem, że jutro trenujesz ze swoim bratem? Tylko on potrafi dotrzymać ci tempa, a i tak zaledwie udaje mu się zadać ci cios. Gdybyś urodziła się mężczyzną, założę się, że to ty byłabyś następnym Alfą zamiast swojego brata, mimo że jest od ciebie starszy”.
„Chyba masz na myśli to, gdybym urodziła się jako pierwsza. Płeć nie ma znaczenia i dobrze o tym wiesz, Zachu. Gdybym była najstarsza, to ja byłabym pierwsza w kolejce do przejęcia władzy, choć szczerze mówiąc, nie sądzę, bym chciała być Alfą. Bardziej interesuje mnie pomaganie watasze na każdym możliwym polu. Gdybym była Alfą, nie mogłabym robić tych wszystkich rzeczy, na które mam ochotę. Rola Alfy to dla mnie za dużo polityki i papierkowej roboty. W każdym razie, weź się w garść, kwiatuszku. Sugeruję, żebyś poszedł do domu, zjadł kolację i porządnie odpoczął. Nie spóźnij się”.
Oboje wstajemy i ruszamy do domu watahy na kolację. Później tej nocy, leżąc w łóżku, zaczynam myśleć o rozmowie, którą przeprowadziłam z Zachem. Przyznaję, że powodem, dla którego powiedziałam, iż odrzuciłabym go, gdybyśmy byli przeznaczonymi, jest fakt, że wiem, iż nimi nie jesteśmy. Moim przeznaczonym jest Alexander i choć zdaję sobie sprawę, że to najprawdopodobniej tylko sen, z jakiegoś nieznanego powodu, którego nie potrafię odrzucić, wierzę, że to coś więcej. Spoglądam na telefon, gdy słyszę dźwięk powiadomienia o nowej wiadomości. Patrzę na ekran i widzę, że to Renee, która pyta, czy wychodzę z nią dzisiejszego wieczoru. Czy ona zapomniała, że trenujemy codziennie, z wyjątkiem weekendów? To dokładnie takie zachowanie, o jakim w jej przypadku mówiłam. Nie traktuje treningów ani niczego innego poważnie, interesują ją tylko imprezy. Szybko odpisuję i mówię jej, że idę spać, i że powinna zrobić to samo, bo rano mamy trening. Po wysłaniu wiadomości ustawiam telefon w tryb „nie przeszkadzać”, zamykam oczy i zapadam w sen.
Moje oczy otwierają się na ten sam piękny widok. Podchodzę do wody i siadam na trawie. Zanurzając stopy w wodzie, widzę przepływające szybko ryby oraz żółwie i uśmiecham się. Oczywiście mam nadzieję znów zobaczyć Alexandra, ale jeśli nie przyjdzie, to wciąż jest piękny sen. Księżyc w pełni wisi wysoko, a delikatny wiatr przynosi zapach kwiatów. Wyciągam stopy z wody, kładę się na trawie i spoglądam w górę na gwiazdy i księżyc. Ta sceneria sprawia, że jestem tak zrelaksowana i czuję niezwykły spokój. Zamykając oczy, wdycham powietrze, a moje zmysły chwytają najsmakowitszy zapach. To Alexander.






