MONALISA
Ocknęłam się, stojąc na polu. Rozejrzałam się dookoła i nie dostrzegłam niczego poza dość wysoką, zieloną trawą, która ciągnęła się tak daleko, jak tylko sięgał mój wzrok.
Chciałam zawołać kogoś albo przynajmniej się poruszyć, ale odkryłam, że nie potrafię wydusić z siebie ani słowa, ani ruszyć się z miejsca choćby o milimetr.
– Lisa – usłyszałam głos zza pleców, a gdy odwróciłam głowę






