MONALISA
"Zrozumiałaś?" Mama zapytała, a ja pokiwałam głową twierdząco.
"Tak, mamo"
"On jest naszym..."
"Mamo, spóźnię się na wykłady. Powtarzałaś mi to w kółko. Będę dla niego miła i pełna szacunku."
"Świetnie. Wracasz dziś wieczorem do domu?" Zapytała mnie mama.
"Jeszcze nie do końca wiem..."
"Nie trać wolnego czasu na włóczenie się z przyjaciółmi. Po prostu wracaj do domu i zostań ze mną, okej?" Zapytała.
"W porządku. Po prostu wrócę do domu" – odpowiedziałam i pochyliłam się, całując ją w oba policzki, zanim się odsunęłam i pożegnałam.
Wyskoczyłam z domu z torbą w dłoni. To był nowy dzień, a ja starałam się ze wszystkich sił nie myśleć o tym, co wydarzyło się zeszłej nocy.
Mama powiedziała mi, że wrócił do kraju dopiero wczoraj i właśnie wprowadzał się do rezydencji naprzeciwko naszej.
Spojrzałam na piękną i ogromną rezydencję, która znajdowała się naprzeciwko naszego domu, i kiwnęłam zdecydowanie głową. Żeby posiadać tę rezydencję i to całe osiedle, ten mężczyzna musiał być multimiliarderem.
Wyrzuciłam go z głowy po raz kolejny i skierowałam się na uczelnię.
*
"Leon naprawdę z tobą zerwał?" Francesca, moja najlepsza przyjaciółka, zapytała szeptem.
"Ta, pogadajmy o tym po zajęciach" – odszepnęłam jej.
"Ten mały gnojek. Jak on mógł?" Francesca prychnęła i przeniosła z powrotem uwagę na wykładowcę.
Wykład już prawie się skończył i widziałam, że Francesca ledwo może się tego doczekać. Po paru minutach wykład dobiegł końca, a wykładowca opuścił salę.
"Opowiedz mi o tym, Liso" – Francesca od razu odwróciła się w moją stronę, a ja cicho westchnęłam.
"Powiedział, że jestem zbyt..." Rozejrzałam się.
"Może powinnyśmy pójść do kawiarni i tam o tym porozmawiać" – powiedziała, podnosząc się z miejsca.
Francesca zrobiła to samo i we dwie ruszyłyśmy do kawiarni, podczas gdy Francesca rozprawiała o tym, jak to rozerwie ciało Leona na strzępy za zerwanie ze mną.
W końcu usiadłyśmy w kawiarni, zamówiłyśmy dwie filiżanki kawy i przygotowałyśmy się do rozmowy.
"Więc, Leon powiedział, że jestem zbyt nieczuła na męski dotyk i że powinnam od razu zostać dziewiczą zakonnicą" – wzruszyłam ramionami i upiłam trochę kawy.
"Co do...?! Kim ten mały gnojek w ogóle myśli, że jest? Powinien się cieszyć, że w ogóle zgodziłaś się z nim umówić. On jest daleko, daleko, daleko poza twoją ligą" – odparła Francesca.
"Wiesz co? Mam pewien pomysł" – powiedziała Francesca, gdy odstawiłam filiżankę na stół.
"Jaki pomysł?"
"Musisz umówić się z kimś innym. Kimś gorętszym niż Leon. Założę się, że to jego wina, jeśli nie jesteś podniecona, będąc z nim. Po prostu znajdź innego faceta, który cię podnieci, i..."
Nie słyszałam już, co mówiła Francesca, gdy jej wcześniejsze słowa zaczęły odbijać się echem w mojej głowie.
'innego faceta, który mnie podnieci'
Mogłam myśleć tylko o jednej osobie. Tej jedynej osobie, o której nie powinnam w ogóle myśleć.
"Lisa? Słuchasz mnie w ogóle?" Zapukała w stół, a ja wzdrygnęłam się, wracając do rzeczywistości.
"Tak? Tak. Słucham"
"Na to nie wygląda. Aż tak bardzo przeżywasz to zerwanie?" Jej twarz przybrała łagodny i emocjonalny wyraz.
"Nie bardzo" – wymamrotałam.
"Oczywiście, że nie bolałoby cię to tak bardzo. Właściwie chodziliście ze sobą tylko przez jakieś trzy czy cztery miesiące, prawda? Ale zamyśliłaś się, o czym myślałaś?" Zapytała Francesca.
"O niczym. Zupełnie o niczym" – odpowiedziałam, nie chcąc wracać myślami do zeszłej nocy.
"Mogę cię poznać z nowym facetem. Jest cholernie gorący! Jeden z najgorętszych facetów na uczelni w tym momencie!" Powiedziała.
"Naprawdę?"
"Tak. Jestem pewna, że zrobisz się mokra na sam jego widok" – zachichotała Francesca.
"Mam taką nadzieję" – wymamrotałam.
"Poznam was jutro. Przygotuj się na stratę cnoty w najsłodszy możliwy sposób, Liso"
**
"Mamo, czy naprawdę muszę iść i zanieść mu te babeczki?" Zapytałam mamę z gderaniem, ściskając talerz z babeczkami w dłoniach. Byłam z powrotem w domu i po długim kazaniu mamy, właśnie miałam wręczyć babeczki Luciusowi Devine'owi.
"Tak, Liso. Musimy być dla niego jak najmilsze za to, że pozwolił nam tu zostać tak długo i hojnie nas finansował. On jest dla ciebie jak ojciec, okej?" Zapytała mnie mama, a ja po prostu zacisnęłam usta w wąską linię.
Nikt nie ssie kutasa swojemu ojcu, prawda? Ale ja ssałam kutasa tej postaci przypominającej ojca.
"W porządku, to tylko po to, żeby wręczyć mu je miło i z szacunkiem. Tak właśnie zrobię" – odpowiedziałam jej i odeszłam.
Było oczywiste, że mama była bardzo wdzięczna panu Devine'owi, i tak, ja też byłam wdzięczna, ale nie mogłam powstrzymać nerwowości i zakłopotania na myśl o tym, że mam mu zanieść babeczki.
Kiedy tylko dotarłam do bramy jego domu, zatrzymało mnie kilku mężczyzn w czarnych garniturach. Nigdy wcześniej ich tu nie było i nie byli to strażnicy osiedla, których znałam całkiem dobrze.
"Mieszkam tuż obok." Powiedziałam jednemu z nich, wskazując z powrotem na nasz dom.
"Pani nazwisko?" Zażądał.
"Lisa" – odpowiedziałam po prostu, a on odsunął się ode mnie, by wykonać telefon.
Kilka sekund później wrócił.
"Proszę wejść" – powiedział do mnie.
"Dziękuję." wymamrotałam i weszłam, zastanawiając się, dlaczego ten mężczyzna potrzebował tak wielu ludzi do pilnowania jego domu, pomimo tak dużej ochrony, jaką posiadało już samo osiedle.
Zignorowałam to i zatrzymałam się przed drzwiami. Wzięłam głęboki wdech i wypuściłam powietrze, po czym sięgnęłam do klamki. Drzwi same pstryknęły, a ja pchnęłam je, otwierając. Musiał mi je otworzyć.
Weszłam do rezydencji, która zapierała dech w piersiach. Wrócił do kraju dopiero wczoraj, prawda? Więc jakim cudem zdążył już tak dobrze urządzić to miejsce?
'On jest miliarderem, Lisa!' Przypomniałam sobie i zatrzymałam się w jego salonie.
"Jesteś." Usłyszałam jego głęboki, seksowny głos.
Wybaczcie, że używam słowa "seksowny", ale nie mogłam nic na to poradzić. Taka była prawda!
Spojrzałam w kierunku głosu i zobaczyłam go schodzącego po schodach, i jakby z zamiarem uwiedzenia mnie, nie miał na sobie koszulki.
Miał na sobie jedynie szare dresy, a ja starałam się nie patrzeć na te misternie wyrzeźbione mięśnie brzucha, ale poniosłam porażkę, bo gapiłam się tak ostentacyjnie, po czym opuściłam wzrok i spróbowałam ponownie. Wierzcie mi, że starałam się nie patrzeć w dół na jego krocze, ale i tak to zrobiłam, i widziałam zarys jego kutasa. Tego dużego, grubego kutasa, który wypełnił moje usta i sprawił, że czułam się tak pełna. Ten kutas zbliżał się teraz do mnie, i jakby to była najnaturalniejsza rzecz pod słońcem, moja cipka stała się mokra.
"Gapisz się w nieodpowiedni sposób, Liso" – powiedział, a ja szybko odwróciłam wzrok, czując, jak moje policzki płoną.
Szybko ścisnęłam uda i spojrzałam w drugą stronę.
Wciąż patrzyłam w inną stronę, dopóki nie poczułam go blisko siebie, na tyle blisko, by moje nozdrza mogły wciągnąć zapach jego wody kolońskiej.
Przełknęłam głośno ślinę i odwróciłam się, by spojrzeć mu w twarz.
"Dzień dobry, panie Devine" – posłałam mu cholernie niezręczny uśmiech.
"Mama prosiła, żebym dała panu te babeczki. Właśnie je upiekła i..." Zacisnęłam usta w wąską linię, nie wiedząc, co więcej powiedzieć. Stanie obok tego mężczyzny odbierało mi mowę.
"Zeszła noc była pomyłką. Wziąłem cię za kogoś innego i chociaż nie wiem, dlaczego podjęłaś grę, nadal chcę, żebyśmy o tym zapomnieli. Jakby to się nigdy nie wydarzyło" – powiedział do mnie, a ja cofnęłam się o dwa kroki od niego, by móc lepiej mówić, z dala od tego wszystkiego... tego seksapilu.
"Nie miałam zamiaru grać w żadną grę i zazwyczaj nie jestem taka..." Nie wiedziałam, dlaczego czułam potrzebę wyjaśnienia.
"To, co stało się wczoraj, po prostu się wydarzyło. Nie byłem w odpowiednim stanie umysłu i cieszę się, że nie zaszło to dalej, niż zaszło" – zerknęłam z powrotem na jego krocze, nie mogąc się powstrzymać.
"Liso, moje oczy są wyżej" – powiedział, a ja szybko spojrzałam z powrotem na jego twarz.
"Chcę jasno postawić sprawę między nami. Będziesz dla mnie jak córka, a ja będę dla ciebie jak ojciec." Powiedział, a kiedy tylko wypowiedział te słowa, mogłam pomyśleć tylko o jednym innym słowie...
Tatuś.
Nie wiem, czy ta myśl była niewinna, czy wręcz sprośna, ale z moich paplających ust wydobyły się głupie słowa.
"Skoro jesteś dla mnie jak ojciec, to czy mogę nazywać cię tatusiem?" Zapytałam i usłyszałam jego głębokie jęknięcie.
W następnej sekundzie przyciągnął mnie do siebie z taką siłą, że talerz z babeczkami wypadł mi z rąk, i zanim zdążyłam cokolwiek zrobić... chociaż wcale nie próbowałam nic zrobić.
Zniżył się do mojego wzrostu i złączył swoje usta z moimi, i kurwa! Jego usta idealnie pasowały do moich.
Zeszła noc to był mój pierwszy raz, kiedy ssałam i lizałam kutasa, ale to nie był mój pierwszy raz, kiedy się całowałam, jednak to był mój najlepszy pocałunek w życiu! Słyszałam opowieści o dziewczynach, którym miękły kolana podczas pocałunku, ale ani razu tego nie poczułam, jednak przy tym mężczyźnie, który był o wiele starszy ode mnie, poczułam, jak uginają się pode mną nogi.
Jego usta otarły się mocno o moje z nutą zaborczości, a ramię oplatające moją talię przyciągnęło mnie jeszcze bliżej jego ciała, i wtedy to do mnie dotarło! Ten facet miał wzwód! Jego wielki kutas wciskał się właśnie w mój brzuch, podczas gdy jego język odnalazł drogę do moich ust.
Odrzucając wszelką ostrożność, położyłam ręce na jego szerokich, silnych ramionach i odwzajemniłam pocałunek, ale cholera, jak on dominował ten pocałunek, jego język ścierał się z moim. Jego pocałunek zdawał się mnie pożerać, a dłoń na mojej talii powędrowała teraz na mój tyłek, gdy ssał moje wargi, a potem poszukał mojego języka, zlizując smak soku jabłkowego, który wypiłam przed przyjściem tutaj.
Wydając cichy jęk w jego usta, otarłam się o jego twardego kutasa i usłyszałam, jak z jego gardła wydobywa się niski, głęboki warkot, który nie zrobił nic innego, jak tylko zmoczył moją cipkę jeszcze bardziej. Jednak w następnej sekundzie oderwał się od pocałunku i uniósł mój podbródek prawą dłonią, podczas gdy jego lewa dłoń pozostała na moim pośladku.
"Kurwa, nie nazywaj mnie następnym razem tatusiem", jego dłoń ścisnęła mój pośladek, a ja, ignorując poważny wyraz jego twarzy, jęknęłam ponownie.
"Gamo, wynoś się" – odsunął się ode mnie całkowicie i odwrócił.
Ale ja pragnęłam więcej od tego mężczyzny. Tego mężczyzny, który tak łatwo sprawił, że stałam się ociekająca z wilgoci.
Chciałam, żeby był pierwszym mężczyzną, który mnie wyrucha.






