PERSPEKTYWA LISY
Kiedy się obudziłam, ciepło, które czułam poprzedniego wieczoru i przez całą noc, zniknęło. Nie było go już ze mną w łóżku.
– Och – mruknęłam, pocierając oczy wierzchem dłoni. Spałam bardzo dobrze, będąc w ramionach Luciusa Devine'a. Zbliżyłam twarz do poduszki, na której spał, i uśmiechnęłam się, czując jego zapach.
Wspomnienie tego, jak mówił, że będzie mnie chronił, przemknęło






