RAYHAN
Przez całe popołudnie aż mnie świerzbiło, żeby zobaczyć mojego kotka, ale mama, Ri i Kia mi na to nie pozwoliły.
– Dokumenty i paszporty są tutaj… a wasze rzeczy są już spakowane – powiedziała do mnie Rose, wyciągając kopertę. Była ubrana w zieloną suknię wieczorową.
– Dzięki – odpowiedziałem. Posłała mi uśmiech, po czym podniosła ich dwuletniego syna, Shane'a, którego miały dzięki surog






