Izzy robiła to samo po drugiej stronie, a ja walczyłem jeszcze zacieklej, by się uwolnić, podciąć jej gardło i mieć to już za sobą. Jej krew mnie wzywała, a nadszedł czas, by to zakończyć.
Moje oczy rozszerzyły się, a moja bestia uspokoiła się na widok mojej przeznaczonej, która stanęła między nami, wyglądając na wściekłą. Zlustrowałem ją z uznaniem. W gniewie była zjawiskowa.
Moje ciało rozluźnił






