– Genevieve, przysięgam, nie chciałam. – Izzy spojrzała na mnie szeroko otwartymi oczami, błagając o zrozumienie. Ale ja jeszcze nie potrafiłam jej go dać. Skąd miałam wiedzieć, czy mrok miał na nią wpływ, czy zaatakowała mnie z własnego wyboru?
– Błagam, oszczędź mi tego. Nie teraz – warknęłam w jej stronę, odwracając się do matki. – Musi być coś, co możesz zrobić – powiedziałam, stojąc za Cassiu






