Lottie wmawiała sobie, że odejście było słuszną decyzją. Że nabranie dystansu między nią a Natem pomoże jej znowu oddychać, jasno myśleć, czuć coś innego niż ciągły ból, który po sobie zostawił.
Ale samotność jest przytłaczająca.
Każdego ranka budzi ją cisza. Żadnych burzliwych kłótni. Żadnych skradzionych chwil czułości. Żadnego Nate'a.
Powinna czuć się bezpiecznie.
Zamiast tego odczuwa uporczywe






