Noc była nieznośnie spokojna. Zbyt spokojna.
Lottie stała przy oknie, zaciskając dłonie w ciasne pięści wzdłuż ciała. Miasto na zewnątrz tętniło życiem – jarzące się latarnie uliczne, odległy szum ruchu, sporadyczna syrena przecinająca powietrze – ale w środku wszystko wydawało się wstrzymywać oddech.
Czekać. Obserwować. Przygotowywać się.
Czuła to w kościach.
Coś nadchodziło.
Jej odbicie w szybie






