— Ava, co tam słychać? — zapytała Luna Vivienne, odbierając połączenie.
— Jest dość intensywnie, ale dobrze. A co u was? — odpowiedziała Avery.
— W porządku. Vance chciał, żebym pracowała z domu ze względu na to zagrożenie. Ale Maren i ja w końcu przekonałyśmy go, żeby pozwolił mi iść do biura. Mam absurdalną eskortę, ale przynajmniej nie jestem uwięziona w domu watahy — zaśmiała się.
Rozmawiały o






