Kace właśnie miał otworzyć drzwi i wyprowadzić Avery z gabinetu, gdy zadzwonił jego telefon. Spojrzał na wyświetlacz.
— To Alfa Jeb. Może poczekać — powiedział Avery.
— Nie, nie może. Odbierz — westchnęła Avery.
— Alfo Jeb — przywitał się Kace, odbierając połączenie i przełączając je na tryb głośnomówiący. Poprowadził Avery do swojego fotela biurowego i usiadł, sadzając ją sobie na kolanach.
— Alf






