„Wiem, moja frezjo. Wybacz mi” – wzdycha, ocierając moje łzy opuszkami kciuków i gładząc moje pokryte potem czoło, bym poczuła się lepiej. *Rogan zaczął nasze rżnięcie, jego bestia je dokończy.*
Pomaga mi wstać, jednocześnie obracając mnie i delikatnie spychając w dół, abym mogła utrzymać ciężar ciała na dłoniach i kolanach. Zostaję postawiona w uległej pozycji; nie mam napotykać jego wzroku, tak






