– Schyl się niżej. – Rogan po raz czwarty szepcze mi tę instrukcję, niemal jakby mnie strofował. Kuca kawałek ode mnie, a jego poważne, cierpliwe oczy ani na chwilę nie odrywają się od mojego ciała.
Zaciskając powieki, gdy bierze we mnie górę irytacja, unoszę górną wargę, pokazując zęby w groźbie.
– Nie potrafię schylić się mocniej – prycham.
– Źle to robisz, Seryna. Wypnij plecy, wygnij kręgosłu






