Podchodzę do niego powoli, mrużąc oczy i przyglądając się upominkowi, ciekawa, co kryje w środku. Jest przepiękny i niesamowicie się mieni. Ma przezroczysty wisiorek z jakiegoś kryształu, a w jego wnętrzu znajduje się świeży, zielony liść.
– Tam jest liść! – mówię z zachwytem.
– Pochodzi z „naszego” drzewa z ogrodu w twierdzy – szepcze, delikatnie mnie obracając i odsuwając moje włosy na bok, by






