Gdy spoglądam za siebie na obu chłopców, widzę, że są dość daleko od miejsca, w którym stoję; siedzą na trawie, pochłonięci głęboką rozmową, a temat gier odszedł już w zapomnienie. Cóż, spodziewałam się tego, jako że mają podobne zainteresowania i są do siebie podobni pod względem manier.
Idąc dalej kamienną ścieżką, dostrzegam metalową klatkę pomalowaną na krystalicznie biały kolor, od prętów aż po same nóżki. Pragnąc zobaczyć życie uwięzione w środku, stawiam powolne kroki w stronę spokoju, który mnie wzywa.
Mrużąc oczy, by dostrzec, co kryje się w środku, piszczę z zachwytu, gdy za prętami odkrywam białe gołębie. Nie gruchają ani nie szarpią klatki, gdy się zbliżam; zamiast tego siedzą nieruchomo, wpatrując się we mnie swoimi czarnymi klejnotami oczu.
Ptaki to bardzo płochliwe stworzenia, zupełnie jak ja; nigdy nie widziałam takich, które byłyby tak spokojne, jakby nie miały żadnych zmartwień na świecie. Ale czy ptaki powinny być trzymane w klatkach? Czyż nie powinny latać wolno po niebie, do czego zostały stworzone?
Moje myśli przerywa szum płynącej, czystej wody, co sprawia, że ożywiam się ze zdumienia. Kolejne miejsce do odkrycia! To miejsce jest magiczne. Żegnając się z ptakami, ruszam tą samą ścieżką, by odnaleźć źródło. Idę coraz głębiej i głębiej w labirynt ogrodu.
Coś ciągnie mnie, by odnaleźć ukryty klejnot, który czeka na moje odkrycie. Szum wody wydaje się coraz bliższy i wiem, że dotarłam do celu. Mały stawek z wodospadem, z którego z wielką siłą tryskają strumienie wody.
Staw pochłania je w całości, łagodząc gniew wodospadu swoim spokojem. Powinnam przyprowadzić tu Thorne'a, zachwyciłby się tym miejscem. Zawsze rozmawialiśmy o tym, że pewnego dnia odwiedzimy obcy kraj z mnóstwem wodospadów, ale to miejsce też jest niezwykle piękne. Olśniewa i mieni się, gdy fale spotykają się z promieniami słońca.
Z szerokim uśmiechem i radosnym śmiechem odwracam się gwałtownie, by pobiec z powrotem do niego. Jednak mój uśmiech nagle znika, gdy widzę, co przede mną leży. Dwie ścieżki. Dwie różne kamienne ścieżki. To przypominało zagadki, które mu zadawałam. Z której przyszłam? Z pierwszej? Odwracam się, by spojrzeć na drugą ścieżkę. Czy to była ta druga? Obie wyglądały niewiarygodnie podobnie. Mijają sekundy, zanim mój umysł rejestruje, że całkowicie się zgu-
„Zgubiłaś się” – odzywa się nagle głos z cienia. Odwracam się gwałtownie z mocno bijącym sercem i rozszerzonymi oczami, przeszukując wzrokiem okolicę, by odnaleźć jego źródło. „Zgubiłaś się” – powtarza samiec. Jedynym problemem jest to, że go nie widzę.
„P-Pokaż się!” – szepczę potulnie.
Mama ostrzegała mnie, bym nie oddalała się sama, ale ja zawsze to robię i ponoszę konsekwencje. Moja ciekawość chyba nigdy nie zazna spokoju.
„Nie ukrywam się. Stoję na widoku. Może jesteś ślepa?” – pyta. Jego głos ma w sobie niezwykłą pełnię, ale bez żadnych szorstkich tonów – kiedy mówi, brzmi gładko jak czysty jedwab. W jego tonie brzmi rozbawienie, jakby cała ta sytuacja wydała mu się bardzo zabawna.
„Wcale nie. Widzę cię” – rzucam ewidentne kłamstwo, tupiąc nogą o ziemię z dąsem na ustach. Gniewa mnie, bo pogrywa sobie ze mną, jakbym była zabawką. Kobieta to nie zabawka! Moje oczy bez ustanku szukają tego ukrytego samca, który uważa, że droczenie się ze mną to świetna zabawa; przeszukuję wzrokiem każdy zakamarek.
„Doprawdy? W takim razie odpowiedz mi na jedno pytanie. Jaki kolor mają moje oczy?” – kolejne pytanie, ale zadane z zupełnie innego kierunku. Znów odwracam się w stronę, z której dobiega głos. Jak on się tak przemieszcza? Nie dostrzegłam ani nie wyczułam żadnej zmiany w powietrzu. Nic też nie usłyszałam.
Robię kilka szybkich kroków w tył, a moje serce kołacze ze strachu. Może wcale nie mam do czynienia z wilkiem, może grozi mi ogromne niebezpieczeństwo. Ja... ja się boję. Potykam się, nie spuszczając wzroku z przestrzeni przed sobą, lustrując otoczenie na wypadek, gdyby to stworzenie planowało na mnie skoczyć. Moje uszy próbują pochwycić jakikolwiek ślad ruchu, tak jak uczył mnie ojciec, lecz ponoszę klęskę, bo szum wodospadu zagłusza moje zmysły.
Nie wiedząc, w którą stronę iść, poruszam się pośpiesznie, przez co tracę równowagę; macham rękami, próbując się czegoś złapać, i upadam bez ratunku. Gdyby mój brat tu był, złapałby mnie.
Ziemia amortyzuje mój upadek; ląduję z głuchym stukotem na twardym, kamienistym podłożu, podczas gdy z rozciętego na ostrych kamieniach kolana sączy się krew. Przyglądam się świeżej ranie i ten widok zupełnie mnie rozbija. Moje wargi drżą, tama pęka i łzy strumieniami płyną mi po policzkach, gdy zaczynam łkać.
Przyciągam kolano do piersi, a sukienka, którą kupiła mi mama, jest całkowicie umazana mokrym, błotnistym brudem. Wiedząc, że dostanę za to nauczkę, łkam jeszcze głośniej, zupełnie zapominając o ukrywającym się stworzeniu. Z moich ust wyrywa się głośne skomlenie i szloch. Mija kilka minut, a ja nie uciszam swojego zawodzenia, które z czasem tylko przybiera na sile. Ból rany świadczy o tym, że krew nie przestaje płynąć.
Cichy chrzęst przebija się przez moje łzy, a ja spoglądam w stronę, z której dobiegł. Czyjeś dłonie rozsuwają gałęzie drzew, wpuszczając światło, i pewnym krokiem wyłania się młody chłopak. Moje zamglone łzami oczy przyglądają mu się, podczas gdy z nosa cieknie mi katar.
Nie jest w moim wieku – to młody samiec, który kroczy przede mną. Włosy ma w kolorze piasku na morskiej plaży, a oczy niczym bezkresne... oceany. Sama miałam niebieskie oczy, lecz jego były inne, bardziej elektryzujące, jakby miały moc więzienia człowieka.
Podchodzi do mnie, podczas gdy ja cofam się o kilka kroków na czworakach, przerażona tym nieznajomym samcem. Klęka przy moich stopach i lustruje moją twarz. Jego wzrok opada na moje kolano i bez żadnego ostrzeżenia jego prawa ręka wystrzeliwuje w przód, chwyta mnie za kostkę i przyciąga moje ciało do siebie.
Krzyczę, gdy moje ciało szybko przesuwa się do przodu i nagle znajduję się blisko niego. Jego oczy znów spoglądają na mnie, a ja odchylam głowę w tył, czując się nieswojo z powodu tej nagłej bliskości. Nigdy nie byłam tak blisko z żadnym samcem oprócz mojego brata.
Kolor jego oczu szybko zmienia się z elektryzującego błękitu w obsydian, a ja znów krzyczę, zaniepokojona tą błyskawiczną zmianą. Jego oczy stały się czarne jak północ; brat mówił mi, że dzieje się tak w obecności bestii. Szarpię się, próbując wyrwać się z jego uścisku, lecz on trzyma mnie tylko mocniej. Szarpie za moją kostkę po raz kolejny, tak że moje kolano znajduje się tuż przy jego twarzy.
Pochylając się, otwiera usta, wysuwa język i zaczyna lizać moją ranę. Im dłużej liże, tym bardziej pieczenie ustępuje, a on uwalnia mnie od bólu. Przestaję się szarpać, moje łzy zamieniają się w ciche czkanie i leżę nieruchomo, czekając, aż skończy. Liże, dopóki krew nie zasycha, a rana się nie zamyka.
Moje oczy rozszerzają się, gdy patrzę na ranę; mama mówiła mi, że rany leczy się bandażami, ale nie miałam pojęcia, że istnieją inne sposoby. Czy wilki posiadają taką zdolność? Spoglądam na niego, gdy wyciera usta wierzchem dłoni, ścierając ślady mojej krwi.
„Nadal boli?” – pyta, tym razem jednak w jego głosie pobrzmiewa łagodność.
„N-Nie” – szepczę, kręcąc głową. Z cichym westchnieniem jego palce zaciskają się wokół moich bioder i z łatwością unosi mnie w górę, bym mogła stanąć na nogach. Czeka cierpliwie, aż odzyskam równowagę.
„Przestraszyłem cię?” – pyta ponownie, a ja potulnie kiwam głową. „Przepraszam za to” – wyraża ubolewanie.
„Dziękuję” – szepczę, patrząc na swoje stopy.
„Za co?” – dopytuje, otrzepując dżinsy z brudu, który do nich przywarł.
„Za uleczenie mojej rany” – odpowiadam, podnosząc na niego wzrok. Zauważywszy, że na mnie patrzy, szybko odwracam oczy, na co on reaguje rozbawionym parsknięciem.
„Jak się nazywasz?” – pyta, wycierając dłonie z błota.
„Seryna” – odpowiadam. Gdy odpowiada mi wyłącznie cisza, zbieram się na odwagę, by zapytać o jego imię. „A t-twoje?” Mój głos drży i jąkam się. Splatając dłonie na brzuchu, pokazuję mu swoje maniery.
„Rogan” – odpowiada.
W końcu zdobywam się na odwagę, by spojrzeć mu w oczy, a gdy to robię, jego spojrzenie rozbłyska niczym gwiazdy na nocnym niebie. Na jego policzkach malują się dołeczki i posyła mi szeroki uśmiech, pokazując zęby. „W końcu na mnie spojrzałaś. Czekałem, wiesz?” – pyta, po czym cicho się śmieje.
Widząc, jak się uśmiecha, jakby nie miał żadnych zmartwień na tym świecie i nie chciał mi zrobić nic złego, odwzajemniam uśmiech, pokazując mu swoje zęby, które wciąż jeszcze rosną.
Łagodny wiatr wieje przez ogród, obsypując nas płatkami wiśni, podczas gdy liście tańczą w rytm muzyki niesionej przez bryzę. Wpatrujemy się w siebie z szerokimi uśmiechami na twarzach i w brudnych ubraniach.
Gdy nasze uśmiechy zamieniły się w cichy śmiech, a na koniec w szczery śmiech, księżyc, który tego dnia skrył się za chmurami, zaklaskał w dłonie dla dwojga partnerów, zupełnie nieświadomych, że to było ich pierwsze *spotkanie.*
--------
**Od autorki: **
**Oto kilka rzeczy, o których musicie wiedzieć:**
**1.** Od tego rozdziału zaczniecie rozumieć dziecięcą więź głównych bohaterów i zobaczycie, jak ich więź rozkwita. Te rozdziały są kluczowe, aby naprawdę poczuć ich więź, gdy staną się dorosłymi i spotkają jako prawdziwi partnerzy. **Proszę nie mylić** zachwytu Rogana nad Seryną w nadchodzących rozdziałach z uczuciem romantycznym; uważnie śledźcie i analizujcie ich rozmowy, a zobaczycie, że on uwielbia ją tak, jak uwielbia się dziecko.
**2.** Młodzicy przechodzą fizyczny i emocjonalny proces przemiany w wilka w wieku 16-18 lat. Rogan nie jest jednak zwyczajnym samcem – jest wyjątkowy, ponieważ jego wilk obudził się w nim o wiele wcześniej.
**3.** Nie rozpoznaje jeszcze Seryny jako swojej partnerki, ponieważ ma swojego wilka tylko na poziomie emocjonalnym i ten wciąż rośnie wraz z nim. Dopiero gdy przejdzie fizyczną transformację, rozpozna Serynę jako swoją partnerkę.
**4.** Rogan bardzo różni się od normalnych wilkołaków, ponieważ on i jego wilk będą rosnąć jako równi sobie. Oznacza to, że zazwyczaj ludzka część wilkołaków ma większą kontrolę nad swoimi bestiami i może łatwo wyciągać je na powierzchnię lub spychać z powrotem. Jednak Rogan i jego wilk będą mieli równą władzę, co oznacza, że żadne z nich nie będzie miało kontroli nad drugim. I z tego powodu będzie budził lęk.
**5.** Rogan ma obecnie 14 lat, a między nim a Seryną jest 9 lat różnicy wieku.
**UWAGA: **Ta książka będzie emocjonalną przejażdżką bez trzymanki, ale z czasem stanie się uzależnieniem, od którego nie będziecie chcieli się uwolnić :)






