– Chodź tu, Seryno. – Oceaniczne oczy ześlizgują się w dół, by delektować się pełnią mojego ciała, a namiętność jego palców czule muskających moją obolałą skórę odbiera mi dech w sposób, którego nie da się opisać słowami.
Jego słowa zdają się we mnie rezonować; pokój, w którym leżymy, jest nasz, tuż nad oceanem. Dom wolny od barier, pozbawiony okien i drzwi, by wpuszczać kojący zapach wody. Czuję






