Vicky szła obok Vidara. Bishop i Smith ich oskrzydlali, a rodzice Vidara szli na przedzie. Trzymali się bocznych uliczek i starali się pozostawać w cieniu. Ich wygląd z pewnością by ich zdradził. Dotarli do tylnych drzwi podupadłego hotelu na obrzeżach miasta i weszli do środka. Miejsce to było po brzegi wypełnione wampirami, z których wszystkie pragnęły dowiedzieć się, co się stało.
– Ja się tym






