*Dwadzieścia pięć lat później.*
Vicky skinieniem głowy przywitała się ze Smithem i jego najstarszym synem, Jonesem, gdy wchodziła do budynku. Smith od dwóch miesięcy szkolił Jonesa, a młody gargulec wykazywał te same talenty, co jego ojciec i wujowie. Zawsze czuła się bezpiecznie, wiedząc, że to oni strzegą budynku. Będąc w windzie, zadzwoniła do Vidara.
– Lilla lo, jak ci minął dzień? – zapytał,






