languageJęzyk

7

Autor: Sienna Chase13 maj 2026

Vicky zaglądała do samochodu, a Vidar odwzajemniał jej spojrzenie.

– Mój autobus za chwilę tu będzie, ale dziękuję – powiedziała Vicky. Nic się nie zmieniło. Vidar nadal na nią patrzył. Kierowca wciąż trzymał otwarte drzwi, a Vicky czuła się bardziej niezręcznie niż kiedykolwiek. Tym razem nie ulegnie, powtarzała sobie w duchu. Vidar powoli uniósł brew, a Vicky westchnęła. Gdyby autobus nadjechał w tej chwili, i tak by ją minął, bo wyglądało na to, że wsiada do samochodu. Poddając się, wsiadła do środka. – Dziękuję – powiedziała kierowcy. Patrzyła, jak zamyka drzwi i wraca na fotel.

– Do tego samego hotelu co ostatnio, mademoiselle? – zapytał.

– Tak, poproszę – odpowiedziała i ruszyli.

– Mam dla pani propozycję – odezwał się Vidar. Vicky nie spodziewała się, że w ogóle się odezwie. Milczał podczas ich ostatniej wspólnej jazdy i ignorował ją przez cały wieczór. Dlatego chwilę potrwało, zanim dotarło do niej, co powiedział.

– Jestem wdzięczna za podwiezienie, panie Vidar, ale nie interesują mnie żadne pańskie propozycje – odparła, czując, jak przyspiesza jej tętno. Znajdowała się w samochodzie z dwoma obcymi mężczyznami. Gdyby Vidar zechciał naciskać, Vicky wątpiła, by jego kierowca stanął w jej obronie. Powinna była posłuchać Sebastiana, pomyślała. Vidar znów uniósł tę przeklętą brew i spojrzał na nią tak, jakby próbował coś rozwikłać.

– Ach, proszę wybaczyć mój niefortunny dobór słów. Zapewniam, że w żaden sposób nie interesuje mnie pani ciało – powiedział po chwili. Auć, czy naprawdę musiał sprawiać wrażenie, jakby ta myśl budziła w nim odrazę?

– Okej? – powiedziała.

– Jestem zainteresowany zawarciem porozumienia biznesowego – dodał.

– O jakim biznesie mowa? – zapytała. Wydawał się odczuwać dyskomfort.

– Zdaję sobie sprawę, że muszę pani o tym opowiedzieć, aby panią zainteresować. Ale nie mogę ujawnić żadnych szczegółów, dopóki nie podpisze pani umowy o poufności – oświadczył. Vicky pokiwała głową. Wydawało się to rozsądne.

– Rozumiem. Daję słowo, że nie zdradzę niczego z tego, co ma mi pan zamiar powiedzieć – odparła.

– Nic mnie to nie obchodzi. Skalkulowałem ryzyko – stwierdził. Naprawdę nie szczędził jej „komplementów”, pomyślała, czując, jak ogarnia ją irytacja. W samochodzie zapadła cisza. – Możliwe, że mam problem z moim systemem informatycznym. Szef mojego działu IT zasugerował zatrudnienie zewnętrznego konsultanta – odezwał się wreszcie.

– I chce pan zatrudnić mnie? Na jakiej podstawie? Moich umiejętności serwowania drinków? – zapytała. Mogła się ugryźć w język. Oferował jej pracę, pracę związaną z jej pasją, a ona musiała się wymądrzać?

– Może pani nie zdaje sobie z tego sprawy, ale nie mam rozległych kontaktów w świecie IT. W większości dziedzin biznesu potrafię załatwić wszystko. Ale jeśli chodzi o IT, mam pustkę w głowie – powiedział. Skinęła głową. – To nie znaczy, że zatrudnię panią od ręki. Będzie pani musiała przyjść do mojego biura i odbyć rozmowę kwalifikacyjną ze mną i szefem działu IT. Jeśli będzie z pani zadowolony, złożę pani ofertę, a wtedy omówimy wynagrodzenie i godziny pracy.

– I to na czas określony, zgadza się? – zapytała.

– Tak. Będzie pani dla mnie pracować tylko do momentu, w którym oceni pani, czy faktycznie mamy problem, a jeśli tak, do momentu, w którym pani go znajdzie i naprawi.

– Dobrze, nie mogę angażować się w nic długoterminowego. Kiedy ta rozmowa? – zapytała.

– Jutro po południu, o czternastej. Proszę być punktualnie – oświadczył.

– Przyjmę propozycję tylko dlatego, że mam wolny dzień i niczego nie zaplanowałam – powiedziała mu. Samochód wjechał na parking przed hotelem. Vidar wręczył jej czarną wizytówkę, a następnie kierowca otworzył jej drzwi i wysiadła.

– Dziękuję... Przepraszam, nie dosłyszałam pańskiego imienia – powiedziała Vicky do kierowcy.

– Alfred, mademoiselle – przedstawił się.

– Dziękuję, Alfredzie.

– Cała przyjemność po mojej stronie, mademoiselle. Miłego wieczoru.

– Nawzajem – odparła i ponownie poczekała, aż samochód zniknie z pola widzenia, po czym ruszyła z powrotem do swojego mieszkania. Zapaliła światło w przedpokoju i upewniła się, że wszystkie zamki są zamknięte. Ta część miasta nie należała do najlepszych, ale nie była też najgorsza. Mieszkanie nie było ogromne, ale wystarczało i było jej domem. Wyciągnęła z torebki kopertę oraz wizytówkę i skierowała się do pomieszczenia, które powinno być salonem, ale pełniło funkcję jej biura. Zestaw komputerowy zajmował tyle miejsca, że wstawienie tu kanapy było po prostu niemożliwe. Vicky nakarmiła rybki i usiadła przed komputerem. Przeliczyła napiwek i musiała zrobić to jeszcze dwa razy, by zyskać pewność, że się nie pomyliła. Uświadomiwszy sobie, że kwota się zgadza, usiadła, by zaplanować kolejny dzień. Poranek spędzi na pracach domowych, które odkładała o wiele za długo. Następnie pójdzie do banku, a potem wyruszy na rozmowę kwalifikacyjną. Pomiędzy rozmową a randką będzie miała cztery godziny. To powinno wystarczyć, by skończyć spotkanie i się przygotować, prawda?

Następnego dnia Vicky wyruszyła z banku do głównej siedziby Grim Inc. Wybór stroju zajął jej więcej czasu, niż chciałaby przyznać. Gdyby wynikało to ze zdenerwowania przed rozmową o pracę, potrafiłaby to zaakceptować. Ale w połowie archeologicznych wykopalisk w swojej szafie uświadomiła sobie, że martwi się tym, co pomyśli o niej Vidar. Vicky była poirytowana samą sobą. Vidar zachowywał się jak palant, przez większość czasu ją ignorując. Więc dlaczego, u licha, zależało jej na tym, żeby ją zauważył? Dlaczego pragnęła jego aprobaty? Musiała z tym skończyć. Wbrew swemu postanowieniu, wybrała czarne spodnie od garnituru, które podkreślały jej pośladki, i białą bluzkę delikatnie sugerującą dekolt, nie odsłaniając przy tym zbyt wiele. Przynajmniej nie zdecydowała się na sukienkę ani spódnicę, pomyślała, spoglądając na masywny budynek przed sobą. Wzięła głęboki oddech, weszła do środka i podeszła do biurka ochrony.

– Dzień dobry, mam spotkanie z panem Grimem o czternastej – powiedziała do mężczyzny za biurkiem. Wpisał coś do komputera i posłał jej uśmiech.

– Panna Sterling? Mogę prosić o dokument tożsamości ze zdjęciem? – poprosił. Podała mu prawo jazdy, a on przez chwilę stukał w klawiaturę. – Proszę bardzo. Proszę nosić identyfikator tak, by był przez cały czas widoczny. Proszę skorzystać z niebieskiej windy tuż za rogiem, zbliżyć identyfikator do panelu w windzie, a zawiezie panią na właściwe piętro. Wychodząc, proszę zdać identyfikator. Jeśli w recepcji nikogo nie będzie, proszę wrzucić go do oznaczonego otworu. Miłego dnia.

– Dziękuję, nawzajem – odparła Vicky, przypinając identyfikator z przodu bluzki. Mężczyzna wcisnął przycisk, rozległ się brzęczyk i bramka blokująca dostęp do wind się otworzyła. Vicky znalazła windę i użyła identyfikatora, by wprawić ją w ruch. Sprawdziła godzinę na telefonie – za dziesięć czternasta – po czym go wyłączyła. Gdy wysiadła z windy, napotkała biurko, za którym siedziała starsza kobieta.

– Panna Sterling? – zapytała kobieta.

– Tak – odparła Vicky i podeszła bliżej.

– Jest pani punktualnie – zauważyła kobieta.

– Zgadza się – powtórzyła Vicky.

– To dobry początek. Proszę usiąść. Dam znać, gdy pan Grim i pan Silva będą gotowi panią przyjąć – oznajmiła, wskazując na strefę z wygodnie wyglądającym zestawem wypoczynkowym.

– Dziękuję – odrzekła Vicky, zajmując miejsce w jednym z foteli. Dlaczego była tak zdenerwowana? Poradzi sobie, jest w tym dobra, to jej żywioł, przypominała sobie. Po pewnym czasie kobieta podeszła do niej.

– Proszę za mną – powiedziała, a Vicky wstała i ruszyła w jej ślad. Podeszły do ogromnych drzwi i kobieta otworzyła jedne z nich. – Pańskie spotkanie z czternastej, proszę pana – obwieściła i odsunęła się o krok, by przepuścić Vicky do środka. Wkraczając do gabinetu, Vicky musiała poświęcić chwilę, by zachwycić się tym wnętrzem. Przestronne pomieszczenie rozciągało się przed nią. Na tylnej ścianie wisiały grube zasłony w kolorze gołębiego błękitu, ściany pomalowano na matowy, szarobrązowy odcień, a masywne biurko na tle zasłon było o ton ciemniejsze. Sztuka na ścianach utrzymana była w odcieniach szarości, brązu i gołębiego błękitu. Vidar stał przy biurku i zdawał się po prostu pasować do tego pokoju. Było jasne, że to jego gabinet. Odzwierciedlał zarówno jego wygląd, jak i osobowość. Obok niego stał młodszy mężczyzna.

– Panie Grim – przywitała się z Vidarem Vicky.

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki

Rozdział 7: 7 - Naznaczona przez Władcę Krwi | StoriesNook