Vidar obserwował, jak Vicky marszczy brwi i przygląda mu się z uwagą.
„Tego, kim jestem?” – zapytała. „Jestem człowiekiem, Vidarze”. Kiedy wymówiła jego imię, po jego kręgosłupie przeszedł lekki dreszcz. Zawsze tak było.
„Jesteś i zarazem nie jesteś” – powiedział. Parsknęła.
„Mógłbyś mówić jeszcze bardziej ogólnikowo?”
„Przepraszam. Już wyjaśniam. Teraz przechodzimy do trzeciego rodzaju wampirów,






