Harper
Powóz dowiózł nas na brukowany dziedziniec, prosto przed duży, żelazny portyk. Przez okno zobaczyłam fasadę domu watahy mojego ojca i była ona imponująca. Widać było gołym okiem, że to obóz wojskowy, ponieważ nad wejściem i wzdłuż krawędzi dachów powiewały flagi królestwa, a na każdej potężnej belce wisiała złota tarcza i dwa skrzyżowane miecze.
– Harper, chodź – powiedział Varick, podając






