~POV Vander~
Irytujący warkot wyrwał się z moich ust, gdy telefon po raz kolejny przełączył się na pocztę głosową. Niekompetencja ludzi nigdy nie przestawała mnie zadziwiać, zwłaszcza gdy potrzebowałem tej wiedźmy, by wyjaśniła, co się do cholery dzieje. Zacisnąłem szczękę, zgrzytając zębami, gdy drzwi do mojego gabinetu stanęły otworem.
Annalise weszła do środka, emanując irytacją. Kosztowało mni






