~ Perspektywa Vandera ~
„Są tysiące kobiet, które miałyby na twarzy znacznie bardziej radosny wyraz, wiedząc, że właśnie zostały moją Luną. Powinnaś wyglądać na bardziej wdzięczną”.
Te słowa opuściły moje usta, odzwierciedlając znudzenie, które nagle poczułem w momencie, gdy podpisała kontrakt.
Jej wzrok spoczął na moim, a ja obserwowałem, jak barwa w jej oczach wiruje, zmieniając się w ciemniejszy odcień. Mało co mnie interesowało, ale jej oczy – coś, co zauważyłem w chwili, gdy upadła u moich stóp – i sposób, w jaki zmieniały kolory, zaintrygowały mnie na tyle, bym chciał je zrozumieć.
Te same oczy płonęły teraz gniewem, jakby moje słowa ją obraziły.
„Kontraktową Luną” – poprawiła mnie, a w jej głosie słychać było irytację.
Bez wahania chwyciła dokument, podeszła do mnie i wcisnęła mi go w piersi. Strach i niepewność, które malowały się na jej twarzy jeszcze przed chwilą, zniknęły, zastąpione spojrzeniem mówiącym, że jest gotowa popełnić morderstwo.
Morderstwo na mnie.
Szczerze mówiąc, nie obchodziło mnie, czym ją uraziłem. Odwzajemniłem spojrzenie, oceniając ją. Maeve Sterling była uderzająco piękna, nawet jeśli brakowało mi zainteresowania takimi kwestiami.
Przez długą chwilę wytrzymywała mój wzrok, po czym go odwróciła, a jej gniewne spojrzenie złagodniało. „I co teraz?” – zapytała szorstko. „Przydzielisz mi strażników? Będziesz śledził każdy mój…”
„Zmień ton” – przerwałem jej, zanim zdążyła skończyć, i zauważyłem, jak lekko zadrżała pod wpływem surowości mojego głosu. Otworzyła usta, by coś powiedzieć, ale uciszyłem ją ponownie. „Wciąż mówię, a kiedy ja mówię” – przerwałem na chwilę, pozwalając, by te słowa do niej dotarły – „nigdy mi nie przerywaj”.
Wzdrygnęła się jeszcze mocniej, a ja westchnąłem, postanawiając złagodzić ton. W końcu prosiłem ją o wiele. „Nie mam interesu w kontrolowaniu cię, ale zdecydowanie nie toleruję bezczelności. Rozumiesz?”
Zajęło jej chwilę, zanim skinęła głową.
„Dobrze. Teraz, odpowiadając na twoje wcześniejsze pytanie: to, co się teraz wydarzy, to nasza pierwsza sesja”.
Jej oczy rozszerzyły się, gdy zrozumiała moje słowa, a cała jej twarz oblała się głęboką czerwienią. „Teraz?” – wykrztusiła. „Nie mam nawet sprzętu…”
Jak na zawołanie drzwi do mojego gabinetu otworzyły się i weszła grupa ludzi, zostawiając sprzęt medyczny na podłodze, po czym zniknęli tak szybko, jak się pojawili.
Uśmiechnąłem się drwiąco, obserwując, jak jej wzrok błądzi po pokoju. „Zrobiłem rozeznanie. Wszystko, czego potrzebujesz do pierwszej sesji, zostało zapewnione”.
Rozejrzała się, wyraźnie walcząc o zachowanie spokoju. Jej oddech przyspieszył, a ja uniosłem brew. „Jesteś ekspertem medycznym, prawda? Powinnaś być przyzwyczajona do takich sytuacji”.
Jej oczy znów spotkały moje, a ona odparowała: „Moi pacjenci nigdy nie wyglądali jak…” Urwała, nie kończąc zdania, co sprawiło, że mój uśmieszek stał się jeszcze szerszy.
Wiedziałem dokładnie, co chciała powiedzieć. Byłem świadomy swojego wyglądu i, szczerze mówiąc, zaczynało mi się podobać to, jak bardzo czuła się przy mnie niepewnie.
Właśnie ona.
„Więc, czy muszę zdjąć spodnie?” – zapytałem, kładąc dłoń na klamrze paska.
Jej oczy rozszerzyły się, a twarz stała się tak czerwona, że pomyślałem, iż zaraz wybuchnie. „Przestań!”
To, co stało się potem, działo się jak w zwolnionym tempie – poczułem falę rozbawienia i po raz pierwszy od prawie dwudziestu lat byłem bliski szczerego śmiechu.
Co takiego było w tej Maeve Sterling?
Odegnałem tę myśl, patrząc, jak prostuje plecy, a jej oczy przechodzą w tryb profesjonalny. „Usiądź i nie zdejmuj spodni” – powiedziała z ostrzeżeniem w głosie.
Stłumiłem uśmiech, sadowiąc się w fotelu i obserwując, jak zaczyna przeglądać sprzęt, a jej dłonie poruszają się po każdym przedmiocie z wprawną precyzją. Odwróciła się do mnie z miną rasowej profesjonalistki. „Zadam ci kilka pytań dotyczących twojego stanu”.
„Proszę bardzo”.
Mówiąc szczerze, nie czułem ani krzty wstydu, bo mój stan krył w sobie znacznie więcej, niż ktokolwiek mógłby się kiedykolwiek dowiedzieć.
Maeve zadawała pytania – każde z nich było precyzyjne i kliniczne – a ja odpowiadałem bez wahania, cały czas uważnie ją obserwując. Jej profesjonalizm był godny podziwu, ale widziałem pęknięcia; sposób, w jaki w jej oczach od czasu do czasu pojawiała się niepewność.
Była na nieznanych wodach i oboje o tym wiedzieliśmy.
W końcu wzięła głęboki oddech. „Będę musiała cię teraz dotknąć. Ja… to znaczy, muszę cię zbadać”.
Uśmieszek znów pojawił się na moich ustach. Oparłem się wygodniej w fotelu, patrząc, jak przez ułamek sekundy się waha, zanim podeszła bliżej.
W momencie, gdy ruszyła w moją stronę, wchodząc całkowicie w moją przestrzeń osobistą, jej zapach uderzył we mnie z ogromną siłą – mocniejszy niż wcześniej, obezwładniający moje zmysły. Moje ciało mimowolnie spięło się, a coś we mnie poruszyło się pod wpływem tego doznania.
Wyciągnęła ręce, które drżały bardzo nieznacznie, i gdy tylko miała mnie dotknąć, chwyciłem ją za nadgarstki, zatrzymując ją gwałtownie.
To był instynkt, czysty i potężny. W chwili, gdy nasza skóra się zetknęła, poczułem coś jeszcze – coś, czego nie potrafiłem nazwać. Mój uścisk się zacisnął, a ja bez myślenia warknąłem: „Wyjdź”.
Wzdrygnęła się pod wpływem szorstkości mojego tonu, a w jej oczach malowało się zagubienie i cień strachu. Otworzyła usta, by zaprotestować, ale znów jej przerwałem, a mój głos był śmiertelnie spokojny. „Powiedziałem: wyjdź. Masz trzy sekundy”.
Jej oczy szukały moich, rozpaczliwie próbując zrozumieć, co zrobiła źle, ale nie było czego wyjaśniać. Trzymałem ją mocno, a mój wzrok był zimny. Bez słowa wyrwała ręce z mojego uścisku i wybiegła z gabinetu, a jej kroki niosły się echem w ciszy pomieszczenia.
Gdy tylko zniknęła, zacisnąłem palce, czując wciąż dotyk jej skóry.
Co u licha się właśnie stało?
Wstałem, czując, że mój wilk podziela moją konsternację. Moje ciało wciąż reagowało i nie mogłem pozbyć się tego uczucia. Gdy szedłem do łazienki, w mojej głowie odbijał się głos, który zapoczątkował tę potrzebę znalezienia rozwiązania.
„Twój ród ma wspólną historię z Boginią Księżyca i z tego powodu możesz odczuwać podniecenie i uprawiać seks tylko ze swoją przeznaczoną parą”.
Wciąż uważałem, że to stek bzdur, a jednak to nie powinno być możliwe.
Ta myśl powracała do mnie echem, gdy rozpinałem pasek i ściągałem spodnie. To musiał być fakt, że jest piękna – nic więcej. Ale byłem otoczony pięknymi kobietami, odkąd tylko pamiętam.
Byliśmy już wcześniej blisko siebie, więc jak to możliwe?
Mój wilk nie wyczuwał więzi, co tylko potęgowało dezorientację, a Maeve przecież znalazła już swojego partnera.
Jej zapach wciąż mamił moje zmysły, gdy mój wzrok opadł na moje przyrodzenie w momencie, gdy uwolniłem się z bielizny. Wciągnąłem głęboko powietrze. Czułem to i nie myliłem się.
Jak to możliwe, że Maeve Sterling sprawiła, że po raz pierwszy w moim życiu miałem erekcję…
Nawet mnie nie dotykając?






