languageJęzyk

Rozdział trzeci

Autor: Aeliana Moreau 14 cze 2026

~ Perspektywa Maeve ~

Mężczyzna, który przyprowadził Caleba, powrócił w momencie, gdy Alfa Vander zniknął z pokoju, nie dając mi szansy na przetrawienie tych słów. Jego surowa twarz niczego nie zdradzała. „Alfa Vander nie lubi marnować czasu. Zabierz najpotrzebniejsze rzeczy. Wychodzimy. Już”.

Moje stopy poruszały się automatycznie, ponaglone stanowczością w jego głosie. Spojrzałam ostatni raz na Caleba, który wpatrywał się we mnie z wściekłością zdolną spalić to pomieszczenie. Czułam jego nienawiść, ale nie miałam na to czasu. Odwróciłam się i pobiegłam po schodach, a serce waliło mi przy każdym kroku.

Otworzyłam drzwi, które miały mnie więzić. W pokoju panował chaos, gdy chwytałam wszystko, co mogłam – ubrania, kilka pamiątek i cokolwiek innego, co mogło mi się przydać.

W głowie mi się kręciło.

Nie tylko pakowałam swoje rzeczy; zamierzałam zostawić za sobą całe dotychczasowe życie i wejść w nieznane z mężczyzną, którego w ogóle nie znałam.

Każda cząstka mojego bytu chciała przystanąć, rozważyć kolejny krok, ale nie było czasu. Musiałam zostawić Caleba i jego świat powierzchownej perfekcji. Rozczarowaniem rodziców zajmę się później. Na razie uciekałam ku czemuś, a raczej ku komuś, kto budził respekt u każdego Alfy.

Torba ciążyła mi w dłoni, gdy wybiegłam z rezydencji, oddychając krótko i szybko, i wsiadłam do czekającej kolumny samochodów. Nie oglądałam się za siebie. Liczyło się tylko to, by znaleźć się jak najdalej od Caleba i jego watahy.

Nigdy nie czułam, żebym tam pasowała.

Gdy samochód pędził przed siebie, świat na zewnątrz stał się rozmytą smugą świateł i cieni. Serce biło mi szybko, nie tylko z powodu prędkości, ale i wyczekiwania na to, co nadejdzie. W końcu auto zwolniło, gdy zbliżyliśmy się do bram wielkiej posiadłości, a dech zaparło mi w piersiach.

Nie miałam pojęcia, że mieszka w tym samym mieście.

Rezydencja zapierała dech – była bardziej wystawna, niż mogłabym sobie wyobrazić nawet w najśmielszych snach. Samochód zatrzymał się, a drzwi otworzył mężczyzna w nienagannie skrojonym garniturze, o beznamiętnym spojrzeniu. „Król Alfa chce cię widzieć w swoim gabinecie”.

Skinęłam głową zdrętwiała, a przez głowę przemknęły mi dwa pytania.

Czy tutaj nikt się nie uśmiecha?

I jak Alfa Vander dotarł do gabinetu tak szybko?

Zapach, który uderzył mnie w momencie przekroczenia progu gabinetu, był mieszanką czekolady i palisandru – bogaty i upajający. Poruszył we mnie coś pierwotnego, sprawiając, że moja wilczyca zaczęła się niepokoić.

Wtedy go zobaczyłam.

Siedział za wielkim, imponującym biurkiem, a jego szare oczy spoczęły na moich z intensywnością, która sprawiła, że nogi mi zmiękły. Wpatrywaliśmy się w siebie przez czas, który zdawał się wiecznością, aż w końcu odezwał się spokojnie: „Usiądź, Maeve”.

Rozkaz był prosty, ale w jego tonie było coś, co uniemożliwiało odmowę. Wzięłam głęboki oddech, próbując uspokoić galopujące serce, i opadłam na krzesło naprzeciwko niego.

Jego wzrok ani na chwilę nie drgnął, a na jego ustach pojawił się ledwo dostrzegalny uśmiech.

„Skąd znałeś moje imię?” – wypaliłam, zanim zdołałam się powstrzymać.

Uśmiech się poszerzył, a w jego oczach pojawił się niebezpieczny błysk. Nie odpowiedział na pytanie, zmuszając mnie do kolejnego głębokiego oddechu w próbie wyciszenia burzy emocji szalejącej we mnie. „Co zamierzasz ze mną zrobić?”

Jego brew uniosła się, a w oczach pojawił się cień rozbawienia. „Zrobić z tobą w jakim sensie?” – zapytał, a jego głos ociekał sugestywnym podtekstem, który sprawił, że mój oddech zamarł.

Oparł się wygodnie w fotelu, jego postawa była zrelaksowana, a zarazem władcza. „Twoi rodzice są na papierze najlepszymi praktykami medycznymi w kraju. Czy to prawda w rzeczywistości i czy odziedziczyłaś po nich jakiekolwiek umiejętności?”

Pytanie było całkowicie niespodziewane, co wprawiło mnie w chwilowe osłupienie. Nie odpowiedziałam, a myśli gnały jak szalone. Skąd wiedział o moich rodzicach?

Zdawał się wyczuwać moją konsternację. „Przyjechałem przeprowadzić inspekcję watahy Caleba ze względu na sojusz. Lubię być dobrze poinformowany o ludziach, z którymi się wiążę. Stąd znałem twoje imię. Wiem o tobie wszystko, co można wiedzieć, Maeve”.

Maeve.

Moje imię nigdy nie brzmiało w moich uszach bardziej idealnie.

Zauważyłam, jak w jego oczach błysnęła irytacja z powodu mojego milczenia, i poczułam dreszcz przebiegający po plecach pod jego intensywnym spojrzeniem. „Przepraszam” – udało mi się w końcu wykrztusić drżącym głosem. „Nie chciałam milczeć”.

Alfa Vander westchnął, bardziej znużony niż zirytowany. Przeczesał dłonią włosy, odgarniając pasma, które opadły mu na oczy, ale one po prostu wróciły na swoje miejsce. Ten ruch był jednocześnie niedbały i władczy, a jedynie podkreślał jego uderzające rysy twarzy.

Linia jego szczęki była ostra, oczy przeszywająco szare, zdające się widzieć mnie na wylot, a piękne usta zaciśnięte w stanowczej, beznamiętnej linii. Poczułam, jak policzki mi płoną. Odwróciłam wzrok i skupiłam się na swoich drżących palcach.

Był zbyt piękny jak na ten świat.

Cisza się przeciągała, a ja czułam na sobie ciężar jego spojrzenia. Było to niekomfortowe, aż w końcu, z kolejnym westchnieniem, przerwał milczenie: „Wciąż nie odpowiedziałaś na moje pytanie”.

Jego pytanie?

Otrząsnęłam się, przypominając sobie wcześniejszą kwestię. „Tak” – wyrzuciłam z siebie pospiesznie – „moi rodzice rzeczywiście są najlepsi w kraju. Nauczyli mnie wszystkiego, ale Caleb… on kazał mi przestać. Musiałam stać się jego pokazową Luną”.

Alfa Vander powoli skinął głową, jakby przetwarzał te informacje. Sięgnął po dokument, który leżał przed nim, niezauważony przeze mnie do tej pory. Jego dłoń otarła się o moją, gdy mi go podawał, a ten kontakt wywołał we mnie wstrząs, na który nie byłam przygotowana.

Szybko cofnęłam rękę, próbując uspokoić oddech.

Dokument drżał lekko w moich dłoniach, gdy starałam się odzyskać rezon, lecz zanim zdążyłam na niego choćby zerknąć, jego kolejne słowa uderzyły we mnie niczym piorun, zostawiając mnie w całkowitym szoku.

„Chcę, żebyś została moją kontraktową Luną”.

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki

Rozdział 3: Rozdział trzeci - Sekretne lekarstwo Króla Alfy | StoriesNook