Hazel Mercer wyszła razem z nimi, więc uznałam, że czas, abym i ja skierowała się do domu. Wsiadłam do samochodu i ruszyłam.
W połowie drogi ogarnęło mnie nagłe, intensywne poczucie grozy, a w następnej sekundzie mój samochód dachował, koziołkując raz za razem. Szkło wbijało mi się w skórę, pas wrzynał się w klatkę piersiową, a w powietrzu czuć było benzynę i potworny, gnilny odór.
Wyrzutki.
„Ja p






