languageJęzyk

Rozdział 2

Autor: milktea12 cze 2026

– Wszystko w porządku, Trixie? – zapytał cicho Declan. Byłam głęboko zamyślona i nie zauważyłam, że rozmowa z tyłu ucichła, a on dostrzegł, że nie rzuciłam im żadnej ze swoich zwyczajowych sarkastycznych uwag. „Trixie” to przezwisko, którym nazywał mnie, gdy byliśmy mali, ponieważ podobno miałam temperament i zadziorną osobowość, która nie pasowała do mojego wzrostu. Skok wzrostu zaliczyłam dopiero w wieku czternastu lat, więc ksywka przylgnęła.

– Tak, w porządku – westchnęłam.

– Będzie dobrze, bez względu na to, co się stanie, nigdy o tobie nie zapomnę – przekazał mi telepatycznie, nie chcąc, by reszta usłyszała. Odwróciłam głowę i posłałam mu smutny uśmiech. Zawsze tak mówił, ale wiedziałam, że kiedy znajdzie swoją partnerkę, ona będzie jedynym, o czym będzie myślał, i nie będzie chciała, żebyśmy byli tak blisko. Rozumiałam to, ale to nie znaczyło, że nie będzie boleć jak cholera. Nie wiesz, kto jest twoim przeznaczonym, dopóki oboje nie skończycie osiemnastu lat, więc mimo że Declan ma już dziewiętnaście, nie dowiemy się tego aż do przyszłego piątku.

– TAAAAAK, jesteśmy na miejscu! – wrzasnęła Sasha, wyrywając Declana i mnie z naszej cichej wymiany myśli. Szybko znów udzieliła mi się ekscytacja.

Sześć sklepów później wyłoniłam się z przymierzalni w olśniewającej, jedwabnej sukni w kolorze głębokiej czerwieni. Miała dekolt w serce i gorsetową górę, która opinała moje biodra i pośladki, spływając kaskadami ku dołowi. Wysokie rozcięcie idealnie eksponowało moje wysportowane udo.

Słysząc westchnienia zachwytu, podniosłam wzrok – wszyscy gapili się na mnie z otwartymi ustami. Nie byłam głupia; wiedziałam, jak dobrze wyglądam i jak zrobić wrażenie. Ta sukienka mówiła sama za siebie. Declan pierwszy odzyskał rezon i wydał z siebie niskie warknięcie. Wszyscy natychmiast zamknęli usta i odwrócili wzrok.

– Chryste, Aria. Ta sukienka została stworzona dla ciebie – powiedziała Sasha, gdy sama w końcu się pokazała. Miała na sobie krótką, sięgającą połowy uda, satynową sukienkę w kolorze królewskiego błękitu. Wyglądała jak kreacja bogini, owijając się wokół niej raz za razem, podkreślając krągłości i eksponując nogi, a do tego dobrała srebrne szpilki bez palców.

– Dzięki – rozpromieniłam się. – Ty też wyglądasz w tym niesamowicie!

– Cóż, to zakrywa więcej, niż się spodziewałem – mruknął Caleb, wciąż niepocieszony tym, jak krótka była jej sukienka.

– Dobra, chłopcy. Czas zapłacić i znaleźć dla was smokingi! – zarządziłam.

Nagle, gdy się przebierałam, usłyszałam w głowie głos Declana: „Trixie, mam nadzieję, że nie przywiązałaś się zbytnio do tej sukienki, bo nawet jeśli nie okażę się twoim partnerem, w sobotni wieczór będę ją z ciebie zdzierał”.

Uśmiechnęłam się zuchwale. Moje policzki poczerwieniały, a majtki natychmiast stały się wilgotne. „A kto powiedział, że ci pozwolę?” – odcięłam się telepatycznie.

– Podejdę do ciebie od tyłu, przycisnę do ściany i wezmę cię tutaj, kobieto – droczył się dalej.

– Cały sklep zaraz poczuje moje podniecenie, tego chcesz? – wyszeptałam, próbując nad sobą zapanować. Nie doczekałam się odpowiedzi, usłyszałam tylko jego cichy śmiech.

– Chodźcie, chłopaki. Zacznijmy wybierać te smokingi – powiedział Declan na głos. – Pospieszcie się, dziewczyny. Będziemy po drugiej stronie sklepu!

– Dupek – przesłałam mu bez trudu w myślach.

Kiedy się przebrałyśmy, odnalazłyśmy chłopaków. Skończyli już zakupy, więc ruszyliśmy do domu. Pres, Sasha i Caleb kłócili się z tyłu o to, kto lepiej tańczy, a ja przyłapałam się na tym, że gapię się przez okno, wyłączając się z rozmowy. Miałam wrażenie, że za tydzień moje życie całkowicie się zmieni i nie wiedziałam dlaczego. Po prostu miałam to złe przeczucie. Zawsze miałam dar do przewidywania pewnych rzeczy. Na przykład, gdy miało wydarzyć się coś złego albo gdy ktoś kłamał. Może byłam po prostu zsynchronizowana z naturą czy coś, ale czułam większy spokój, gdy mogłam biegać lub przebywać w lesie. Może dlatego ogarnął mnie ten złowieszczy nastrój. Musiałam przejść się do lasu otaczającego nasze stado. W końcu dotarliśmy do domu, szybko powiedziałam wszystkim, że jestem zmęczona i zamierzam iść spać.

Na szczęście rodziców nie było jeszcze w domu, więc schowałam sukienkę i poszłam na spacer. Zaczynało robić się ciemno, a ja uwielbiałam tę porę dnia. Zmierzch był tak piękny z czerwieniami i pomarańczami malującymi niebo. Był koniec kwietnia i zaczynało robić się ciepło, ale i tak chciałam wziąć kurtkę. Nienawidziłam zimna, a kwietniowe wieczory bywały chłodne. Około pół mili od mojego domu znajdowała się mała łąka, którą uwielbiałam. Lubiłam tam leżeć i patrzeć w gwiazdy. W koronach drzew była mała wyrwa, przez którą zaglądały promienie słońca lub księżyca. Choć gwiazdy jeszcze się nie pojawiły, położyłam się tam i pozwoliłam myślom błądzić. Trwało to do momentu, gdy usłyszałam trzask gałązki, a moje nozdrza wypełnił zapach kokosa i deszczu. Declan.

– Wiedziałem, że coś jest nie tak.

– Nie mam pojęcia, o czym mówisz.

– Doprawdy? To tutaj uciekasz, gdy czymś się stresujesz, więc gadaj, Trixie.

Westchnęłam. Znał mnie zbyt dobrze. – Po prostu mam to przeczucie. Że w przyszłą sobotę wydarzy się coś złego. Na bal przyjedzie ze pięćset dzieciaków z całej okolicy. Wszystko się zmieni. Nie wiem tylko, czy na lepsze.

Declan wiedział o moich „przeczuciach”. Wielokrotnie mój instynkt okazywał się nieomylny i ratował nas z opresji. Położył się obok mnie i przez chwilę milczał. Gwiazdy już wyszły i wyglądały przepięknie.

– Zawsze cię lubiłem i podziwiałem. Byłabyś idealną Luną i byłbym dumny, będąc twoim partnerem. Nawet jeśli nim nie zostanę, znajdziemy równowagę. Będę zazdrosny o każdego twojego partnera, który nie będzie mną, ale dopóki będziesz szczęśliwa…

– Gdyby to tylko było takie proste – powiedziałam cicho. Wiedziałam, że rozmawialiśmy o tym wielokrotnie, zdarzało nam się też pójść trochę dalej, ale pękłoby mi serce, gdybyśmy nie byli sobie przeznaczeni. Skrycie pragnęłam go jako partnera, odkąd byliśmy mali.

– Czujesz, że wydarzy się coś jeszcze?

– Po prostu nie wiem.

– Trixie...

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki

Rozdział 2: Rozdział 2 - Szmaragdowa przysięga Vesper | StoriesNook