Wyjrzałam zza drzew. Na miejscu było co najmniej dziesięć opancerzonych, czarnych SUV-ów. Szyby były tak ciemne, że nie dało się przez nie dostrzec nawet cienia. Silas podszedł do jednego z okien i zaczął rozmawiać z mężczyzną w środku.
— Silas? — zapytał facet z wnętrza wozu.
— Tak, a ty to kto?
— Kevin. Dowodzę tą misją ratunkową. Gdzie jest Aria?
— W lesie… pod ochroną.
— Nie mamy całego dnia.






